RSS
wtorek, 07 czerwca 2016
Irving należy do grona moich ukochanych pisarzy. Wczoraj na blogu pisałam o przeciętności. I tak sobie myślę, że Irving stawia przeciętności pomnik w każdej swojej książce. Sprawia, że ta przeciętność jest dla czytelnika piękna, wyjątkowa i niepowtarzalna. Jego bohaterowie nie zdobywają szczytów w Himalajach, nie zostają prezydentami i nie nagrywają teledysków do MTV. Żyją swoim życiem najlepiej, jak mogą i - zdarza się, że bywają w nim szczęśliwi.
poniedziałek, 06 czerwca 2016
Od czasu, gdy dostałam pierwszą pracę, jako trener, skończyłam szkołę trenerów biznesu, porobiłam tytuły i dyplomy, obudził się we mnie - rosnący z każdym rokiem - zew nadzwyczajności. Nie mówię o zadzieraniu nosa, chyba to mi nie grozi, ale o poczuciu, że bycie nadzwyczajną, albo starania o to, by być nadzwyczajną, powinny być sensem i celem każdego mojego działania. Jeśli nie będę nadzwyczajna, albo nie będę przynajmniej próbować starać się być nadzwyczajna, to będę... No, właśnie? Kim będę?
sobota, 14 maja 2016
Szanowni Państwo. Świat należy do młodych, wiecie? I nie mam tu na myśli 20 i 30 latków, którzy czyhają na stołki starszych kolegów, menedżerów. Świat należy do tych młodych, którzy jeszcze lubią bawić się miśkami i czytać "Harrego Pottera". Do tych, którzy jeszcze w życiu nie pracowali na etacie, nie dostali zlecenia z pieczątką firmową i nie myślą o odprowadzaniu składek ZUS. Świat należy do dzieciaków.
wtorek, 10 maja 2016
Rok temu o tej porze leżałam w szpitalu i dochodziłam do siebie po ciężkim porodzie, zakończonym - niestety - cesarką. Obok mnie leżała moja kruszyna. Golutka 24 godziny na dobę, bo naświetlana lampami. Dokarmiana sztucznym mlekiem, bo przez żółtaczkę tak szybko traciła na wadze, że zaczęłam się bać. Znacie mnie i wiecie, że się nie załamałam. Nie zmienia to jednak faktu, że było mi ciężko. Płakałam, gdy Kamil wieczorem opuszczał szpital. Gdy Asia wychodziła. Chciałam, żebyśmy już były w domu. Rana bolała, jak cholera, a ja czułam się paskudnie ze swym krwawiącym ciałem i nadal wielkim brzuchem. Jednocześnie byłam lwicą. Czuwałam przy Poldku całą noc, nie mrużąc oka, bo pilnowałam, żeby nie ściągnęła sobie pod lampami okularków z główki. Śpiewałam jej, mówiłam do niej, jak do dorosłego. Że zaraz to się skończy, że tata zabierze nas do domu. Przy dziecku stałam się lwicą. Jeszcze wtedy brzydką i pokiereszowaną przez naturę, ale lwicą, którą jestem do dziś.
piątek, 29 kwietnia 2016
Tania Książka to moja ulubiona księgarnia internetowa. Współpracuję z nią praktycznie od początku. OK, powiecie mi, że łatwo chwali się kogoś, kto zupełnie za darmo zapełnia Ci regał z półkami nowościami książkowymi z rynku. Jestem bibliofilem od dziecka. Książki to moje zboczenie. Niektórzy czują się źle, gdy zostawią w domu telefon, ja czuję się źle, gdy nie mam w torebce książki. Książki bywają drogie (choć w Belgii ceny są o wiele, wiele wyższe), co wiedzą wszyscy bibliofile świata.
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Sytuacja z wczoraj. Jedziemy z Polką autobusem, całe dwie, bo Kamil w drugim końcu miasta się szkoli. Polka - na ogół dziecko spokojne i radosne - właśnie ma fazę na nerwusa. Może dlatego, że jest jej niewygodnie w kombinezonie, którego nie nosiła od dawna, może nie pasuje jej dziwna pogoda, może wcale nie miała ochoty na spacer, bo właśnie wstała, pojadła i może wolałaby zostać w domu i obejrzeć "Świnkę Peppę". Tak, czy siak, marudzi, wyje, kręci się, coraz bardziej czerwona na twarzy. A ja?
piątek, 15 kwietnia 2016
Bardzo często, przy okazji rozmaitych dyskusji i debat, kiedy mój rozmówca nie ma racjonalnych argumentów, nie lubi mnie, albo chce poddać manipulacji, wykorzystuje argument: "Ty jesteś coachem, więc powinnaś". W zaostrzonej formie pojawia się także zwrot: "I ty jesteś coachem?!" Co to oznacza w praktyce? Dziś piątek, więc wpis trochę z przymrużeniem oka.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Z pewnością dwudniowa konferencja w Muzeum Polin nadała nowy wymiar wszystkiemu, co robię zawodowo. Zwykłam o sobie myśleć, że jestem nauczycielem, trenerem, szkoleniowcem. Niosę kaganek oświaty, motywuję, uczę polskiego, pomagam. A że grupę docelową mam inną, niż reszta znajomych po fachu, to co? Owszem, moja specjalizacja bywa dla znajomych wciąż egzotyczna. Dla sąsiadów, którzy mijają w windzie klientów z całego świata, którzy wychodzą ode mnie, też ;) Lubię, co robię i nie robię z tego halo. A przynajmniej nie robiłam do tej pory.
niedziela, 10 kwietnia 2016
Dzisiejszy wpis dedykuję zarówno kolegom i koleżankom nauczycielom, jak i moim zagranicznym przyjaciołom, którzy często pytają mnie o to, gdzie zaopatrzyć się w podręczniki, omijając super drogi Empik i nie wydając majątku. Co polecam w zakresie edukacji małych i dużych?
poniedziałek, 04 kwietnia 2016
Kobiecy brzuch powie o kobiecie więcej, niż jej tablica na Facebooku, seria zdjęć w telefonie, czy nawet pamiętnik. Kobiecy brzuch mnie fascynuje, od kiedy jestem mamą. Mam zboczenie, że patrzę na kobiece brzuchy. Absolutnie nie po to, by je porównywać ze swoim, albo oceniać! Raczej patrzę na nie, jak badacz. Z fascynacją, zrozumieniem. Są więc brzuchy, jak sprężyny. Napięte, zgrabne, jak nóżka od kieliszka. Są brzuchy opalone i alabastrowo białe. Są brzuchy z pępkami, niczym łezka, zgrabne i napięte, jeszcze tak młode, że mogą odbijać dzielnie ciosy świata. Są brzuchy okresowe, jak balonik wzdęte, bolesne, pragnące tylko termoforu. Są brzuchy ciążowe - o rozmaitych kształtach i pięknie. Są brzuchy pociążowe, pooperacyjne. Pełne blizn, nacięć, rozstępów. Są brzuchy żarłoczne, co lubią jeść. Są brzuchy piwne. Są brzuchy plumkające, nieelastyczne, takie, co już uniosły, co się dało i teraz wiszą sobie a Muzom, nie bacząc na złość właścicielek. Są brzuchy smutne, co nigdy nie będą wypełnione nowym życiem. I brzuchy eleganckie, co wcale tego wypełnienia nie chcą. Brzuchy posągowe i brzuchy wiotkie. Różne. Co je wszystkie łączy?