RSS
piątek, 12 sierpnia 2016
Lubicie kolorować? Ja tak! To mnie odpręża, pozwala uspokoić się i wyrównać oddech. Kolorowanie - poprzez ćwiczenie skupienia i uważności - to pewna przyjemna forma medytacji. Dla mnichów tybetańskich taką przyjemną lekcją jest układanie mandali, dla nas, ludzi Zachodu - ich kolorowanie. Czasem jednak mandale można zastąpić czymś innym, równie ciekawym.
"Koniec warty" to ostatni tom trylogii Mistrza Stephena Kinga. Nie liczcie na obiektywność. Jestem wręcz psychofanką amerykańskiego mistrza grozy, więc nie znajdziecie w tej recenzji złego słowa na temat najnowszej powieści pisarza :)
środa, 10 sierpnia 2016
Panią Puzyńską śledzę na Facebooku. Po pierwsze, dlatego, że kryminały kocham. Po drugie, z wielką przyjemnością śledzę rozwój polskiego kryminału. Po trzecie: kobiety w Polsce robią w literaturze rewolucję. Najpierw świetna Katarzyna Bonda, teraz inna Kaśka. Po czwarte: siadam do pisania mojej nowej książki (choć ja bardziej w stronę Kinga, niż Lackberg) i zwyczajnie uważam, że fakt, iż polskie kobiety piszą obecnie lepiej, niż mężczyźni, to dla mnie najlepszy motywator i inspiracja. Śledzę panią Puzyńską także dlatego, że to normalna babka, jak Ty, czy ja. Moja rówieśnica. Jest - tak samo, jak i ja - książkoholiczką. Zwykła dziewczyna z sąsiedztwa, za to z talentem na miarę światową. Kiedy więc na rynku ukazał się "Łaskun", oczywiste było, że poproszę ukochaną księgarnię Tania Książka o swój egzemplarz do recenzji!
sobota, 16 lipca 2016
To, że Facebook jest światem idealnym - Matrixem, w którym każdy z nas chciałby żyć, uderzyło mnie dopiero, gdy zostałam rodzicem. Nie lubimy smutasów, prawda? Nie podoba nam się, gdy ktoś pisze przykre rzeczy. Owszem, sama od takich ludzi uciekam, w myśl new age'owskiej filozofii, że zła energia przyciąga jeszcze więcej złej energii. Uciekam, jeśli widzę, że dana osoba pisze jedynie negatywne posty. Świat jest zły. Przemoc, głód, wojna, terroryzm, polityka, korupcja, bieda. Uciekam od takich. Ostatnio jednak coraz częściej uciekać zaczynam od tych super perfekcyjnie idealnych i pięknych oszustów.
poniedziałek, 11 lipca 2016
Co jakiś czas, ku mojej dumie, jestem pytana przez rozmaitych znajomych o to, co warto przeczytać aktualnie. W okresie wakacyjnym pytania pojawiają się częściej. Super, bo pogoda sprzyja lekturze na trawce, czy plaży. Aby ułatwić sobie zadanie i za każdym razem nie kopiować tej samej wiadomości, zrobię dla Was wpis. Co Wy na to?
wtorek, 05 lipca 2016
Kryminały to coś, co kocham. W wakacje sprawdzają się równie świetnie, co ponurymi wieczorami listopadowymi, wiecie? Koc, zimna lemoniada, trochę cienia pod drzewem... I oto wkraczamy w przygodę. Ja z panem Hewsonem udałam się do Amsterdamu. I przyznam, że przewodnik, autor znany, ale przeze mnie dopiero poznawany powolutku, nie zawiódł mnie ani przez moment.
sobota, 25 czerwca 2016
W dobie Internetu książki kucharskie powoli odchodzą do lamusa. Kiedyś piętrzyły się u babek i mam "Kuchnie polskie". Każda mama miała swój przepiśnik, pełen śladów po mące i jajkach, a książki pełne były zakładek. Internet wyparł dusze z przepisów. Można zrobić zakładkę ulubionych przepisów, ale jest ich tak dużo, że wydaje nam się to bez sensu. Myślimy, że nasze życie będzie tak długie, że zdołamy przeczytać wszystkie możliwe przepisy na kaczkę i zrobić ją nie na 100, ale na 10000 sposobów. Za każdym razem sięgamy po nowy przepis i tym samym odbieramy sobie przyjemność budowania tradycji w naszej kuchni - potraw, które będą wspominać nasze wnuki i dzieci przyjaciół. Oczywiście, nie każdy tak ma. Ale większość tak. A przynajmniej większość, którą znam. Wyczytałem fajny przepis, mówi kolega, mając na myśli Sieć. A znalazłam gdzieś w Necie, mówi koleżanka, zapytana o super sałatkę owocową. Nikt nie pokaże Ci książki, zeszytu z przepisami. Mi kiedyś ciocia pozwoliła przepisać recepturę na ciasto drożdżowe ze swojego zeszytu. Wiecie, że znam ją do dzisiaj? Receptur z Internetu miałabym milion. I nie znałabym żadnej na pamięć. Żadna nie stałaby się moją.
wtorek, 21 czerwca 2016
Moje dziecko nie jest kąpane codziennie. Czasem pada spać, zmęczone po całym dniu zasuwania po trawie, z nosem nad miską kaszy mannej. Niosę do łóżeczka ostrożnie i tylko przykrywam kołdrą. Rano w pościeli jest pełno piachu i liści. Trudno. Moje dziecko nie ma stałego harmonogramu dnia. Tak, wiem. Niektóre koleżanki tak sobie dzieci wyćwiczyły, że te im jedzą na zawołanie, śpią o stałej porze i piją określoną ilość wody dziennie. No, niestety. Moje dziecko je, kiedy chce. I co chce. Nie zawsze ma ochotę na marchewkę ze szpinakiem. Sorry, ja też polubiłam takie żarcie po trzydziestce, więc heloł, dlaczego mam dziecku wpychać na siłę? Najczęściej wcina kurczaka, indyka i kiełbasę. Wszystko z dużą zawartością białka, w końcu starzy pracują na mięśnie, więc dziecku też się obrywa. Moje dziecko pije mleko. Często zapija mlekiem kiełbasę, jak robiła to jego ciocia, a moja siostra, Natalia w dzieciństwie. Moje dziecko nie ma zmienianego ubranka trzy razy dziennie. Nie ma też ubranek za miliony. Zwykłe ciuchy z lumpa, za grosze. Jak patrzę na to, w czym dziecko się bawi i jak się bawi, to myślę, że nie zniosłabym niszczenia ciuchów za stówkę każdy. Podczas gdy inne dzieci siedzą grzecznie w czystych wózkach, moje maluje wózek serkiem homogenizowanym z SM Garwolin. Nie zawsze chce mi się ten wózek codziennie myć i wykruszać z niego ciastka. Są ważniejsze rzeczy.
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Z tą maturą różnie bywa. Za dziesięć lat nie będziecie już nic pamiętać z dzisiejszego lęku. Wiem, że pewna część z Was szykuje się na letnie poprawki. Po pierwsze: tak się zdarza, życie, nie ma co tu rozpaczać. Wielu moich znakomitych kolegów, którzy dziś mają własne firmy, są nauczycielami, lekarzami, dziennikarzami, pisało poprawki. Owszem, wakacje trochę może i pod pręgierzem psychicznym, ale potraktujcie to, jako sprawdzian dla własnej siły psychicznej. A po drugie: może po prostu zabrakło Was dobrego zaplecza merytorycznego?
Wpadł mi ostatnio w ręce artykuł o 108 letnim Japończyku, który nadal jest czynny zawodowo, zdrowy i szczęśliwy. Zapytany o sekret długowieczności, powiedział: Wchodzić po schodach, a nie jeździć windą. I jeść zdrowo. Już starożytni Grecy do jedzenia przykładali ogromną wagę, wysnuwając hipotezy o tym, że jedzenie świńskiego mięsa powoduje gnicie jelit. Jedzenie jest ważne. Warto jeść tak, żeby być zdrowym, prawda? Nie chcielibyście dożyć pięknej setki? Ja tak!
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26