RSS
środa, 31 lipca 2013
Okres urlopowy sprzyja przyjęciu pozycji leniwca. Drapiemy się za uszkiem, klepiemy po brzuszku, popijamy zimne, złote i pojadamy bitej śmietany, spod której gofra nie widać. Czy na Mazurach, czy nad Bałtykiem, czy w Tatrach gdzieś, czy all inclusive gdzieś zagranicą – różnicy nie ma. A potem wracamy do biur, spieczeni słońcem, jak kurczaki z rożna złoci, opici, utyci i… zmęczeni, nerwowi. Część jeszcze na kacu.