RSS
piątek, 31 maja 2013
Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu, zawód coach w Polsce budził wiele pytań i wiele obaw. Praca nad rozwojem własnym? A po za tym, co to za człowiek, który bierze od Ciebie całkiem pokaźną sumę, tylko po to, byś sam ostatecznie znalazł rozwiązania na trapiący Cię problem? Niestety, tak myślano o zawodzie, który dziś znajduje się na drugim miejscu, zaraz po IT, wśród najbardziej przyszłościowych i dochodowych zawodów na świecie.
wtorek, 28 maja 2013
Bardzo często słyszę od różnych ludzi, że książki, które idealizują życie oraz ludzkie możliwości, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Bo świat zmierza ku upadkowi, a człowiek jest tylko trybikiem w nieustająco pracującej wielkiej maszynie konsumpcjonizmu. Nie lubię takich tez. Oczywiście, rzucanie tylko pustymi truizmami typu „Świat jest piękny”, „Kochaj siebie” nie jest dobrym rozwiązaniem i więcej może zrobić krzywdy teoriom pozytywnego myślenia, niż pożytku, szczególnie osobom, które znajdują się w trudnym momencie swojego życia. Natomiast, jako coach, widzę ogromne zapotrzebowanie ludzi na literaturę mądrą. Taką, która – prócz pięknych haseł, pokaże ludziom sposoby na przekształcenie własnych, negatywnych myśli oraz dowody na to, że ma to przekształcenie sens. I taką książką jest bez wątpienia „Świat nieograniczonych możliwości”, autorstwa Mike’a Dooleya.
niedziela, 26 maja 2013
Sukces sesji coachingowej następuje w momencie, gdy osoba coachowana zaczyna się otwierać na samą siebie. Ludzie mają dziś ogromny problem z nazywaniem własnych emocji. Mówimy o faktach, rzadziej o stanach emocjonalnych. Skrótowa komunikacja, jakiej jesteśmy ofiarami w dzisiejszym świecie jest za to mocno odpowiedzialna. Najczęściej wybieramy takie emocje, jak strach, nienawiść, czy euforia. A przecież jest tyle innych emocji! Zapominając o ich istnieniu, odbieramy sobie szansę na odkrywanie nowych prawd o sobie. Czasem wstydzimy się do pewnych emocji przyznać. Pomyśl, kiedy ostatnio powiedziałeś komuś, że czujesz do niego żal, że czujesz wstyd za swój uczynek? Był czas, gdy mówienie o emocjach było passe. Druga połowa XX wieku nastawiła nas na posługiwanie się czynami, jako wskaźnikami mierzenia charakteru i osobowości człowieka. Dziś, na szczęście, specjaliści od rozwoju, znów zaczynają zachęcać nas do otwierania się na swoje emocje. Przyznam, że mówienie o emocjach wprowadza czasem otoczenie w duże zakłopotanie. To jeszcze taki temat tabu – niezręczny. Dla mnie ogromnym doświadczeniem w mówieniu o emocjach był udział w Treningu Interpersonalnym. Dziś jednak, na co dzień, ludzie nie chcą słyszeć, gdy mówię im, że mi przykro, że czuję wobec nich dużo miłości.
piątek, 24 maja 2013
Różnych liderów widzę na co dzień, od kiedy podjęłam pracę w pierwszej korporacji. Człowiek na kierowniczym stanowisku zachowuje się różnie. Są liderzy, których wspominam z nostalgią, jak mój ostatni szef – tacy, którzy potrafią aktywnie słuchać, potrafią pomóc, podziękować, docenić, a czasem udzielić konstruktywnej krytyki, kiedy robię coś niewłaściwie. Są tacy, którzy wiecznie nie mają czasu na spotkanie, rozmowę. Są liderzy humorzaści – tu prym wiodą, niestety, kobiety. Raz skaczą po firmie uśmiechnięte, zwracając się do wszystkich czule, by następnego dnia rzucać piorunami naokoło.
wtorek, 21 maja 2013
Mistrzowie buddyjscy nauczają, że do osiągnięcia pełni szczęścia tak naprawdę jest nam potrzebna świadomość tego, kim jesteśmy. I od niej należy zacząć budowanie wszystkiego, co chcemy osiągnąć. Wszelkie niepowodzenia, które nas spotykają, wynikają z jednego, podstawowego braku: braku wiedzy o sobie samych.