RSS
piątek, 29 kwietnia 2016
Tania Książka to moja ulubiona księgarnia internetowa. Współpracuję z nią praktycznie od początku. OK, powiecie mi, że łatwo chwali się kogoś, kto zupełnie za darmo zapełnia Ci regał z półkami nowościami książkowymi z rynku. Jestem bibliofilem od dziecka. Książki to moje zboczenie. Niektórzy czują się źle, gdy zostawią w domu telefon, ja czuję się źle, gdy nie mam w torebce książki. Książki bywają drogie (choć w Belgii ceny są o wiele, wiele wyższe), co wiedzą wszyscy bibliofile świata.
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Sytuacja z wczoraj. Jedziemy z Polką autobusem, całe dwie, bo Kamil w drugim końcu miasta się szkoli. Polka - na ogół dziecko spokojne i radosne - właśnie ma fazę na nerwusa. Może dlatego, że jest jej niewygodnie w kombinezonie, którego nie nosiła od dawna, może nie pasuje jej dziwna pogoda, może wcale nie miała ochoty na spacer, bo właśnie wstała, pojadła i może wolałaby zostać w domu i obejrzeć "Świnkę Peppę". Tak, czy siak, marudzi, wyje, kręci się, coraz bardziej czerwona na twarzy. A ja?
piątek, 15 kwietnia 2016
Bardzo często, przy okazji rozmaitych dyskusji i debat, kiedy mój rozmówca nie ma racjonalnych argumentów, nie lubi mnie, albo chce poddać manipulacji, wykorzystuje argument: "Ty jesteś coachem, więc powinnaś". W zaostrzonej formie pojawia się także zwrot: "I ty jesteś coachem?!" Co to oznacza w praktyce? Dziś piątek, więc wpis trochę z przymrużeniem oka.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Z pewnością dwudniowa konferencja w Muzeum Polin nadała nowy wymiar wszystkiemu, co robię zawodowo. Zwykłam o sobie myśleć, że jestem nauczycielem, trenerem, szkoleniowcem. Niosę kaganek oświaty, motywuję, uczę polskiego, pomagam. A że grupę docelową mam inną, niż reszta znajomych po fachu, to co? Owszem, moja specjalizacja bywa dla znajomych wciąż egzotyczna. Dla sąsiadów, którzy mijają w windzie klientów z całego świata, którzy wychodzą ode mnie, też ;) Lubię, co robię i nie robię z tego halo. A przynajmniej nie robiłam do tej pory.
niedziela, 10 kwietnia 2016
Dzisiejszy wpis dedykuję zarówno kolegom i koleżankom nauczycielom, jak i moim zagranicznym przyjaciołom, którzy często pytają mnie o to, gdzie zaopatrzyć się w podręczniki, omijając super drogi Empik i nie wydając majątku. Co polecam w zakresie edukacji małych i dużych?
poniedziałek, 04 kwietnia 2016
Kobiecy brzuch powie o kobiecie więcej, niż jej tablica na Facebooku, seria zdjęć w telefonie, czy nawet pamiętnik. Kobiecy brzuch mnie fascynuje, od kiedy jestem mamą. Mam zboczenie, że patrzę na kobiece brzuchy. Absolutnie nie po to, by je porównywać ze swoim, albo oceniać! Raczej patrzę na nie, jak badacz. Z fascynacją, zrozumieniem. Są więc brzuchy, jak sprężyny. Napięte, zgrabne, jak nóżka od kieliszka. Są brzuchy opalone i alabastrowo białe. Są brzuchy z pępkami, niczym łezka, zgrabne i napięte, jeszcze tak młode, że mogą odbijać dzielnie ciosy świata. Są brzuchy okresowe, jak balonik wzdęte, bolesne, pragnące tylko termoforu. Są brzuchy ciążowe - o rozmaitych kształtach i pięknie. Są brzuchy pociążowe, pooperacyjne. Pełne blizn, nacięć, rozstępów. Są brzuchy żarłoczne, co lubią jeść. Są brzuchy piwne. Są brzuchy plumkające, nieelastyczne, takie, co już uniosły, co się dało i teraz wiszą sobie a Muzom, nie bacząc na złość właścicielek. Są brzuchy smutne, co nigdy nie będą wypełnione nowym życiem. I brzuchy eleganckie, co wcale tego wypełnienia nie chcą. Brzuchy posągowe i brzuchy wiotkie. Różne. Co je wszystkie łączy?
niedziela, 03 kwietnia 2016
Ta książka jest drugą kreatywną pozycją, jaka w ostatnim czasie, za sprawą ukochanej księgarni Tania Książka, wpadła w moje ręce. Po lekturze stwierdzam, że lepszego tytułu autor nie mógł wymyślić!
Pierwszy cyfrowy detoks zrobiłam sobie w święta. Zero Internetu. Zero powiadomień z Facebooka. Potrzebowałam tego. Zauważyłam bowiem, że telefon zaczął zrastać się z moją ręką. Wstyd przyznać, ale nawet w toalecie lub wannie krzyczałam do Kamila - "Weź mi przynieś mój telefon!". Jakby zrobienie kupy bez komórki było stratą czasu, bo przecież mogę w tym czasie odpisać na e-maile. Tak, wstyd przyznać, ale tak wygląda to u wielu moich znajomych, którzy prowadzą intensywne życie zawodowe. Rok temu, będąc na kawie z przyjaciółką, zaobserwowałam w kawiarni parę. Randka, ona z różą. Siedzą z nosami w telefonach i piją kawę. Wtedy się z tego śmiałam, że młodzi, głupiutcy, naiwni. A dziś widzę, że robię to samo. Siedzimy z Kamilem wlepieni w ekrany coraz większych telefonów. Przed snem trzeba jeszcze ogarnąć pocztę, bo nie lubimy odpisywać na wiadomości z opóźnieniem. Facebook pochłania, jak heroina. Jeszcze tylko jedno powiadomienie sprawdzę, jeszcze jeden lajk, komentarz.
piątek, 01 kwietnia 2016
Bardzo się cieszę, że przychodzi do Polski powoli moda na kreatywne książki, służące do aktywnej zmiany własnego życia na lepsze! Książki, po których możesz pisać, notować w nich, książki pełne ćwiczeń i porad. Wszystko zaś podane w tzw. formie short - krótki przekaz, prostota sformułowań. Czyli komunikat idealny dla współczesnego człowieka, który wciąż gdzieś się spieszy. Taką książkę możesz wyciągnąć w metrze, tramwaju, przerwie na lunch i odbyć mądre spotkanie z samym sobą. Krótkie przekazy od autora pozwolą Ci sięgnąć po nią w dowolnej chwili i równie szybko odłożyć. Nie odłożysz jednak emocji, które książka po sobie zostawi. Ja mówię, że takie książki to prysznic dla ducha - krótki, orzeźwiający, sprawiający, że czujesz się o niebo lepiej w swoim ciele i w miejscu, w którym żyjesz. Takie książki, jak "Calm" są potrzebne każdemu z nas, wiesz? I powinieneś ją kupić jeszcze dzisiaj.