RSS
wtorek, 22 grudnia 2015
Miałam ostatnio przyjemność dostać do recenzji powieść nowego wydawnictwa - Szelest. "Kryzysowa narzeczona" Andrzeja Mogielnickiego, to powieść mini. Do pochłonięcia przy kawie popołudniowej lub w autobusie w drodze do pracy. Zaledwie 125 stron. Jak słusznie się domyślacie, tytuł nawiązuje do znanego przeboju zespołu Lady Pank.
Mogę z dumą rzec, że przygodę z Murakamim zaczęłam, zanim stało się to modne. Autobusem linii 180 jechał znany aktor młodego pokolenia i czytał sobie "Kronikę ptaka nakręcacza". Tytuł i grubość powieści tak mnie zaintrygowały, podobnie, jak i cała sytuacja, że weszłam do Empiku i zakupiłam swój egzemplarz. Byłam na pierwszym roku studiów, zatem łatwo obliczyć, że było to wiele, wiele lat temu.
środa, 09 grudnia 2015
Jak to jest z tym zarządzaniem czasem, czy też zarządzaniem sobą w czasie? Miliony szkoleń, tysiące podręczników, setki metod i specjalistów. Moje warsztaty na ten temat zwykły się cieszyć sporym zainteresowaniem, a przynajmniej do czasu, kiedy stwierdziłam, że wokół mnie panuje mit zarządzania czasem. I każdy ten proces zarządzania czasem za bardzo gloryfikuje. I pieści się z nim niepotrzebnie. I machnęłam na to ręką raz na zawsze.
Jak to jest z tym zarządzaniem czasem, czy też zarządzaniem sobą w czasie? Miliony szkoleń, tysiące podręczników, setki metod i specjalistów. Moje warsztaty na ten temat zwykły się cieszyć sporym zainteresowaniem, a przynajmniej do czasu, kiedy stwierdziłam, że wokół mnie panuje mit zarządzania czasem. I każdy ten proces zarządzania czasem za bardzo gloryfikuje. I pieści się z nim niepotrzebnie. I machnęłam na to ręką raz na zawsze.
środa, 02 grudnia 2015
Kinga przeczytałam po raz pierwszy, gdy miałam lat 11. W ręce spadło mi mocno sfatygowane "Miasteczko Salem". Spędzałam ferie u dziadków i w pokoju mojej młodej ciotki pełno było książek, co już wtedy stanowiło dla mnie obraz Raju. Szukałam czegoś bardzo emocjonującego. Jako dziecko nie wiedziałam, że to, czego szukam, to groza. Dopiero, gdy zobaczyłam wampiry na okładce powieści, poczułam przyjemną falę gorąca, rozlewającą się po kręgosłupie i już wtedy wiedziałam, że kocham to, co straszne i kochać będę go końca życia.