RSS
czwartek, 30 listopada 2017
Nie znałam autorki tej książki, nie miałam pojęcia, na co trafię podczas czytania. I przyznam teraz, już po pożegnaniu z bohaterami, że czytanie tej powieści było dla mnie lekką i przyjemną przygodą. Jak podróż pociągiem do rodziców, jak niedzielny spacer do parku. Relaks. I w zasadzie tego potrzebowałam. Odsapnąć od wyższych procesów poznawczych, od metodologii badań psychologicznych, od morderców, psychopatów i zaginionych dzieci. I efekt osiągnęłam.
niedziela, 19 listopada 2017
Zawsze uważałam Kinga za feministę. Fani jego książek z pewnością mogą zauważyć, jak wielką rolę w swojej twórczość Mistrz przypisuje kobietom. Już debiutancka "Carrie" to obraz buntu dojrzewającej kobiety wobec systemu, w jakim wyrasta - wobec dogmatów religijnych, wobec stereotypów seksualnych, wobec molestowania seksualnego. Tak rozpoczęta kariera - bohaterka mordująca wszystkich reprezentantów systemu, może budzić jedynie sympatię u tych z nas, którzy świadomi są wciąż niższej pozycji społecznej kobiet na świecie. I wdzięczność za to, że King chce tak kobiety przedstawiać, jak przedstawia od początku. Owszem, zdarzają się na łamach jego powieści kobiety, które rozumu nie mają za grosz. Ale jest ich mało. King to feminista pełną gębą - kobiety w jego książkach zawsze są silniejsze od mężczyzn, mają niesamowitą intuicję, są odważne, a przede wszystkim, to one zwykle stają się kluczem do rozwiązania zagadki, uratowania świata.
sobota, 11 listopada 2017
Godzina 7.00. Budzę się z myślą o tym, że kolejny dzień czeka na zmierzenie się ze mną, ostatnio podłamaną i coraz bardziej przy ziemi. Pierwsza myśl: dziecko. Czy oddycha. Czy ma dobre sny. Druga myśl: niech moi bliscy mają dziś dobry dzień. I niech dziś będzie zawsze. "Stęskniłam się za Wami" - piszę do przyjaciela. Dzień wcześniej inny przyjaciel pisze - "Nie zapomnieliście o mnie? Bo jak tak na szybko, że o Was pamiętam".