RSS
wtorek, 29 listopada 2016
Jest taka reklama piwa, w której grupa kobiet piszczy w garderobie pełnej ubrań i butów. Przypuszczam, że ja bym tak piszczała w dużej, pięknej bibliotece. Dziś napiszę Wam trochę o szafie. Bo w szafie jest zen, jest sens ukryty. Za każdym razem, gdy zmierzam się z jej zawartością, mocno to do mnie dociera.
środa, 23 listopada 2016
Mówią, że jak Cię podrabiają, to dobrze. Bo podrabia się wielkie marki. Pradę, Coca-Colę, Hugo Bossa. Są rzeczy, które kupisz na bazarze i są rzeczy, za które musisz zapłacić w butiku. Rzeczy z bazaru są tańsze, ale ich jakość... sam wiesz, jak z nią bywa najczęściej. Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest z wielkimi koncernami. Czy Coca-Cola wkurza się na Biedronkę, że ta oferuje tani płyn o smaku coli za niecałe 2 złote? Czy pracownicy Pepsi cichaczem wkradają się w szeregi Coca-Coli, żeby poznać jej tajną recepturę?
sobota, 19 listopada 2016
Seria książek i filmów o Harrym Potterze to jedna z najpiękniejszych przygód, w jakie wciągnęłam się w całym moim życiu. Mogę do nich wracać systematycznie bez żadnych wyrzutów sumienia, ale za to z nieodmienną radością i miłością. Dlatego gdy dowiedziałam się, że słynna sztuka z West Endu zostanie wydana w formie książki, myślałam, że zwariuję ze szczęścia.
czwartek, 10 listopada 2016

Kiedy dostałam od wydawnictwa WAB tę powieść do recenzji, pierwsza moja myśl była następująca: nie znam autora. Nie znam, ale chętnie pozwolę mu się wystraszyć. O ile da radę, bo wielu wydawców proponuje dziś czytelnikom takim, jak ja, wystraszenie, ale niewielu naprawdę się to udaje.

[more]

Kiedy dostałam od wydawnictwa WAB tę powieść do recenzji, pierwsza moja myśl była następująca: nie znam autora. Nie znam, ale chętnie pozwolę mu się wystraszyć. O ile da radę, bo wielu wydawców proponuje dziś czytelnikom takim, jak ja, wystraszenie, ale niewielu naprawdę się to udaje.

[more]

 Nazwiska autora nie znałam, sprawdziłam, że autor pochodzi z Włoch. I chociaż nigdy dotąd nie czytałam, poza Dantem Alighieri, żadnego thrillera włoskiego, pomyślałam sobie, że nic, co pochodzi z Włoch nie może być złe.

I powiem tyle: Stephen King ma konkurencję. „Istota zła” jest napisana świetnie. To thriller głęboki, nasycający czytelniczy głód w pełni. Akcja, tło, bohaterowie – wszystko dopieszczone przez autora doskonale.

Ale najpierw o akcji. Dolomity, małe, śnieżne, senne miasteczko, w którym wszyscy się znają. Główny bohater przybywa tam przede wszystkim, aby poznać swojego teścia. Jednocześnie kieruje nim artystyczny zmysł filmowy: jest scenarzystą. Zaintrygowany pracą ratowników górskich postanawia nakręcić o ich pracy dokument. Wszystko idzie ku dobremu – akcja, bohaterowie. Do czasu, kiedy nie zdarza się wypadek. Bohater ledwo uchodzi z życiem. Widzi czyjąś śmierć, a to zawsze zmienia psychikę. Od tego czasu zaczyna słyszeć głos Bestii. Bestia pokazuje mu obrazy, których nie chce widzieć. Martwych, ciemne góry, bliskich w niebezpieczeństwie.

Salinger czuje, że znalazł się w miasteczku nieprzypadkowo. Pewnego dnia dowiaduje się o historii trojga młodych alpinistów, którzy zginęli w tragiczny sposób w tajemniczej przełęczy kilkadziesiąt lat wcześniej. Śmierć ta do dziś pozostaje zagadką dla mieszkańców. Zmowa milczenia nadaje wszystkiemu jeszcze większej grozy. Trzy zmasakrowane ciała, niewyjaśnione okoliczności, wyjątkowe bestialstwo – to wszystko ciągnie do siebie Salingera. Znacie „Przełęcz Diatlowa”? Tu mamy jej inną wersję – inne miejsce, bohaterowie, ale akcja ta sama. Kto zamordował? Dlaczego wszyscy, którzy brali udział w śledztwie milczą? Kto odpowiada za zbrodnię i co wspólnego ma z nią naczelny bogacz miasteczka, stara alkoholiczka i wiecznie milczący teść bohatera?

Wspaniale napisana. Gdybym wzięła ją do ręki bez nazwiska autora na okładce, byłabym pewna, że napisał ją sam Stephen King. A uwierzcie, lepszego komplementu nigdy nie mogłabym dać żadnemu pisarzowi. Trochę przypomina „Smętaż dla zwierzaków”, trochę momentami „Lśnienie”. Klimat tajemnicy, zbrodnia, zima i postępująca u bohatera obsesja. Mam z resztą wrażenie, że D’Andrea sporo się Kingiem inspirował, ponieważ jest tu wiele odwołań do jego najbardziej znanych powieści. Nasycenie narracji złem, lękiem, konstrukcja bohaterów, a wreszcie sama akcja – mistrzostwo.

„Istota zła” jest niewątpliwie najlepszą powieścią, jaką przeczytałam w tym roku.

Polecam!

Książkę zamówicie, klikając w link:

http://www.empik.com/istota-zla-d-andrea-luca,p1128888213,ksiazka-p