RSS
czwartek, 22 czerwca 2017
Znacie te teksty, które nieustannie pojawiają się w Internecie? "My, pokolenie lat 70, 80, 90..."? Gloryfikuje się w nich strasznie nasze dzieciństwo. Bieganie z kluczem na szyi, jedzenie chleba maczanego w cukrze i oglądanie jednej dobranocki o 19.00, bo nie każdy miał satelitę i mógł oglądać Cartoon Network, albo chociaż anime na Polonii 1.
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Czekałam na nową książkę autorki "Zamień chemię na jedzenie" od dawna. Uwielbiam panią Bator całym sercem. Posiada nie tylko ogromną wiedzę, którą potrafi przekazać każdemu laikowi w przystępny sposób, ale i ogromne poczucie humoru, dzięki czemu lektura jej słów jest czystą przyjemnością.
piątek, 16 czerwca 2017
Orianę Fallaci znam i kocham czytać, więc gdy tylko zobaczyłam na stronie Taniej Książki, że na rynku ukazał się "List do nienarodzonego dziecka", wiedziałam, że poproszę o egzemplarz recenzencki. I że czeka mnie nieprzespana noc, pełna łez, bo Fallaci zawsze zmusza mnie do łez.
Nigdy nie przepadałam za lekturą science fiction. Poza "Bajkami robotów" Lema, Huxleyem i którąś ze starych powieści Philipa K. Dicka, przeczytaną w dzieciństwie, nigdy nie byłam w stanie dokończyć powieści, jeśli napisana była w tym nurcie. Kosmos, Ziemia, inne cywilizacje, komputery - to nie dla mnie. Za dużo pojęć, trudnych słów, zawiłości przedziwne i rozwinięta technologia - to wszystko zawsze mnie nudziło i odrzucało.
poniedziałek, 12 czerwca 2017
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Paula Hawkins doczekała się fali krytyki. "Dziewczynę z pociągu", jej pierwszą powieść, pochłonęłam w jedną noc, jak mój ukochany Stephen King, który z resztą mi ją polecił, podobnie jak milionom innych fanów na całym świecie. A wiadomo, że King nie poleca kiepskich książek, prawda?
wtorek, 16 maja 2017
Strefa komfortu, tak się zawsze podśmiewałam z tego pojęcia. Komfort kojarzy mi się z czymś błogim, przyjemnym. Komfort to dla mnie książka, czytana przez całe popołudnie gdzieś na leżaku w ogrodzie zieleni pełnym. Strefa komfortu jest potrzebna i nie uważam, że trzeba z niej wychodzić gdziekolwiek. Wszyscy dziś nadużywamy tego pojęcia. Strefa komfortu jest - w ujęciu literatury motywacyjno-rozwojowej, czymś brzydkim i bardzo ograniczającym. Jest wygodna, ale... pozorna, nie rozwija nas, nie pomaga nam, sprawia, że mamy zamknięte oczy, karmi nasz lęk przed nieznanym - bla, bla, bla. Dużo tego. I ja tak sobie myślę, że to pudełko, w którym siedzimy i się boimy wcale strefą komfortu nie jest!
czwartek, 27 kwietnia 2017
Moi klienci codziennie zadają mi jedno, fundamentalne pytanie: Jak zacząć mówić po polsku? Przychodzą na moje zajęcia, gdzie rozmawiamy tylko w języku polskim. Robią ćwiczenia, piszą, mówią. A potem wracają do domów, gdzie używa się języka rodzimego. Należ też dodać, że wielu z nich nie ma polskich znajomych. A zatem znów sytuacja się powtarza - każda konwersacja jest w języku podstawowym. Polski schodzi na dalszy plan. Dwa, trzy razy przyjdzie się do mnie na lekcję. Czy to dużo, czy to mało? W dzisiejszym wpisie mam dla Was listę sposobów na językową katastrofę. Na podstawie doświadczeń moich uczniów stworzyłam listę wszystkich działań, które oddalą Cię od nauki języka polskiego na dobre. To co? Zaczynamy?
środa, 12 kwietnia 2017
Czekałam na przygodę z Hygge od listopada! Tania Książka sprezentowała mi egzemplarz recenzencki, gdy byłam tuż po zimowej sesji egzaminacyjnej. Pachnąca, pięknie wydana i ilustrowana książka przeczekała u mnie od lutego do kwietnia, zanim zabrałam się do lektury. Wciąż przekładałam przygodę z "Hygge", wiedząc, że czeka mnie uczta dla ducha i że muszę wybrać specjalną chwilę na lekturę, aby w pełni móc się nią nacieszyć, nierozpraszana przez jakiekolwiek didaskalia zawodowe.
Pierwszy raz w życiu miałam możliwość przeczytać książkę, której narratorem jest zwierzę. Pies, a konkretniej - Bailey. Przyznam, że podeszłam do tej propozycji recenzenckiej bardzo sceptycznie, a pierwsza moja myśl była następująca: "Czego to ludzie nie wymyślą, żeby ich czytano". Nie mogłam się bardziej pomylić!
Uwielbiam powieści mroczne, zagadkowe. Uwielbiam historie ludzi, którzy wyszli z domu i nigdy do niego nie wrócili. Zaczytuję się Cobenem, urzekają mnie sekrety sprzed lat, jakie w powieściach - dreszczowcach, gdzieś tam nagle wychodzą na światło dzienne. Taka książka jest, jak narkotyk. Wciąga od pierwszej strony i nagle okazuje się, że za oknem wstaje świt, a Ty przeczytałeś całość.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26