RSS
sobota, 11 listopada 2017
Godzina 7.00. Budzę się z myślą o tym, że kolejny dzień czeka na zmierzenie się ze mną, ostatnio podłamaną i coraz bardziej przy ziemi. Pierwsza myśl: dziecko. Czy oddycha. Czy ma dobre sny. Druga myśl: niech moi bliscy mają dziś dobry dzień. I niech dziś będzie zawsze. "Stęskniłam się za Wami" - piszę do przyjaciela. Dzień wcześniej inny przyjaciel pisze - "Nie zapomnieliście o mnie? Bo jak tak na szybko, że o Was pamiętam".
poniedziałek, 30 października 2017
Tematyka Wołynia wciąż pozostaje w sferze tabu. Ostatnie dwa lata wprawdzie przybliżyły społeczeństwo do dialogu (nie kłótni na tle narodowościowym) na ten trudny temat, dzięki książce Witka Szabłowskiego "Sprawiedliwy zdrajcy", czy filmowi Wojtka Smarzowskiego "Wołyń", jednak nadal nazwa tej niewielkiej wioski budzi poczucie wstydu, dyskomfort lub gniew.
piątek, 20 października 2017
Nie czytałam nigdy dotąd żadnej powieści pani Atwood, choć wiele moich koleżanek oraz moja siostra, które mieszkają poza Polską, znają ją od lat. Tak naprawdę, gdyby nie serial, w życiu bym nie dowiedziała się o tej powieści. I w życiu nie zaczęłabym tak intensywnie myśleć o roli kobiety w świecie.
czwartek, 19 października 2017
Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczywiście istnieje, bo nie mogłam wręcz uwierzyć, że tej powieści nie napisał Pilipiuk. Serio. A na koniec miałam napisać do autora, że bardzo mu dziękuję i że czekam na kolejne powieści, bo właśnie szaleńczo zakochałam się w jego piórze.
Jak większość z Was, Drodzy Czytelnicy, wie, mam bzika na punkcie Stephena Kinga. Chyba więc oczywiste jest, że fiksacja ta zaczęła obejmować także jego synów, gdy tylko dowiedziałam się, że sami też piszą.
Seria "Gorzka czekolada" wydawnictwa Media Rodzina, to jedno z najprzyjemniejszych odkryć literackich tego roku. A powieść "Między niebem a Lou" pozwoliła mi przetrwać psychicznie bardzo trudne momenty, w jakich się znalazłam w te wakacje.
Okropnie się czuję z tym, że przez ostatnie miesiące nie pisałam nic na blogu. Nie tak miało być. Zaniedbałam czytelników - może nie jestem Anią Lewandowską, ale jest wierna grupa tych, którzy zawsze czekali na mój świeżutki wpis. Bloger, który nagle znika na jakiś czas, zostawiając ludzi, zazwyczaj ma ku temu jakieś powody. Uwierzcie, jak też miałam.
piątek, 14 lipca 2017
Szaleję za Lipowem, za Brodnicą i szaleję z miłości do Daniela Podgórskiego. Odliczałam dni do premiery "Czarnych narcyzów", a gdy już paczka od ukochanej Taniej Książki przyszła, dosłownie rzuciłam się na kolejny tom przygód mojego ulubionego policjanta.
środa, 12 lipca 2017
wtorek, 11 lipca 2017
Michel Foucault - człowiek, którego "Historię szaleństwa" czytałam, będąc studentką filologii polskiej. Nie znosiłam tego tekstu, bo był niewygodny, uwierał, przyduszał, dla młodego człowieka, samotnego w wielkim i obcym mieście to zdecydowanie za dużo. Siedząc w BUW-ie nie miałam dostępu do bogatej grafiki w Google'u, którą przeglądałam kilkanaście lat później - dzisiaj, po tym, jak zamknęłam książkę napisaną przez mojego profesora, Remigiusza Ryzińskiego. Foucault - uśmiechnięty, łysy mężczyzna o dobrym spojrzeniu. Człowiek, któremu mogłabym zaufać, myślę, patrząc na zdjęcie Francuza, który tak bardzo naraził się polskiej władzy komunistycznej. Zaczynam przeglądać bogatą biblioteczkę, chcę jeszcze raz sięgnąć po esej, którego kiedyś tak bardzo nienawidziłam. Nie mam. Może jest e-book? Siedzę i szukam. Oj, Profesorze Ryziński, narobił mi Pan Profesor emocji w serduchu swoją książką.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27