Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

„Śmierć Komandora” – Haruki Murakami, recenzja

dobrycoach

Mam ogromny sentyment do powieści Murakamiego, choć zwykle każe czekać na każde nowe dzieło kilka lat. „Śmierć Komandora” zabrała mnie w świat, który kocham i który doskonale znają fani japońskiej kultury. Jest to więc mrok, jest samotność, jest przenikliwe spojrzenie przez człowieka na człowieka (niestety, w literaturze amerykańskiej i europejskiej prawie już tego nie uświadczymy), jest grzebanie w emocjach i wybebeszanie ich korzeni. Tylko Murakami to potrafi (przepraszam wszystkich wspaniałych pisarzy). Murakami, który jest głębią, jest Japonią i jest nami wszystkimi – tymi, którzy zasypiamy ze strachem i w poczuciu bycia samym na świecie. Jest nami - kochającymi każdy wyświechtany okruch codzienności pełnej rutyny. Jest nami – chcącymi podejrzeć śmierć. Jest nami – pożądającymi dobra i lękającymi się tego, że jest kruche. Nikt nie pisze tak, jak on. Smutno, mądrze.

Nie zna Japonii ten, kto nie przeczytał choćby jednego opowiadania Harukiego. Wybaczcie brutalne słowa. Nie jest znawcą literatury ten, kto nie wie nic o tym jednym z najważniejszych pisarzy współczesnego świata. Jeśli kochasz książki – proszę – pędź jutro do biblioteki, czy księgarni i kup cokolwiek japońskiego Mistrza. Po prostu musisz go znać.

W „Śmierci Komandora” pojawiają się ulubione motywy pisarza. Zamknięcie pod ziemią (tym razem nie jest to studnia, a rytualna jaskinia), pozostawienie głównego bohatera przez żonę, która przestała go kochać, dawno zmarła w tragicznych okolicznościach wyidealizowana kobieta (tu dwunastoletnia siostra bohatera), tajemniczy człowiek z nietypową prośbą i mnóstwo sztuki. Plus trochę straszny malutki mężczyzna nie z tego świata. Brakuje mi jeszcze tylko kota, by obraz ukochanych motywów Murakamiego dopełnił się. Oto nasz bohater, porzucony i zdradzony przez ukochaną, rozpoczyna nowe życie w domu tajemniczego malarza. Dom przesiąknięty sztuką oraz własne emocje powodują, że na nowo zaczyna odkrywać swój talent. Pozornie niezwiązane ze sobą drobne odsłony codzienności nadają jego życiu nową jakość i rytm.

Tanatos walczy z Erosem – och, Freud miałby pole do popisu! Seks i śmierć, symbole anioła (wyidealizowane nastolatki), motywy pochowania żywcem – życie i mrok wieczności splatają się na łamach powieści w sposób fascynujący. Nie będę zdradzać więcej. Sięgnijcie sami. Na stronie Księgarni Tania Książka, skąd – jak zawsze – otrzymałam egzemplarz recenzencki, znajdziecie więcej powieści psychologicznych.

komandor

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci