Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

O urodzajach w miłości

dobrycoach

Miałam się zająć dziś zupełnie innym tekstem, ale tak mi jakoś ta miłość po głowie chodzi. Ludzie mawiają mi często, że fajnie mam. Że mam świetną rodzinę, męża kosmicznie dobrego i że widać, że jesteśmy szczęśliwi. Ano, jesteśmy. Ale to się nie dzieje samo z siebie. Wiele razy było każde z nas blisko spakowania walizek, albo kopnięcia drugiego w tyłek raz na zawsze. Ile razem żeśmy przeszli, to książki można pisać. Za chwilę stuknie nam 9 lat. Czaicie to? Ja nadal nie bardzo. I jesteśmy – w wersji dwa plus jeden, najlepszej z możliwych. W czasie, gdy coraz częściej słyszymy o rozpadających się związkach, rozwodach, zdradach i innych koszmarach, jesteśmy. Nie wiem, czy nasze sposoby są jedynymi słusznymi. Dla nas są na pewno. Podzielę się dziś nimi z Wami, bo może ktoś z Was właśnie takiego tekstu potrzebuje (a o teksty o miłości w wiadomościach prosicie mnie najczęściej, serio!).

Lojalność. Nie wyobrażam sobie omawiać z kimkolwiek jakichkolwiek problemów w moim związku poza partnerem. To dosyć zaniedbana zasada w dzisiejszych czasach. Koleżanki rzucają tekstami o częstotliwości pożycia seksualnego równie często, jak uwagami o tym, że jest zimno, albo grypa panuje w Warszawie. OK. Lojalność nie oznacza, że nie podzielę się luźną uwagą na temat w stylu „Znam to..”, „To normalne…”, „Bywa w każdej relacji tak i siak”. Natomiast wszelkie problemy zostawiam tylko nam. Jeśli czuję, że dzieje się coś niedobrego, dzwonię do mojej siostry, Aśki. Najczęściej w sytuacji, gdy przeżywam kryzys wieku średniego, czyli średnio raz na trzy lata. Lojalność to podstawa. I – z tego, co widzę – najlepsze związki, które znamy, opierają się właśnie na niej.

Uczucie. Gadajcie, co chcecie, nie wierzę, że miłość może się skończyć. Albo się kogoś kocha, albo się go nigdy nie kochało, tylko się próbowało przypudrować sobie życie na wygodniejsze. Owszem, miłość się zmienia. Każdy z naszym stażem to wie, heloł. Godzinne wybieranie majtek z koronką w sieciówce zamienia się na robienie ulubionego żurku w niedzielę. Bez uczucia pozostaje nicość lub wyrachowanie. Tkwienie w związku z osobą, której się nie kocha, albo która nie kocha nas, to najgorsza forma samobójstwa, jaką możemy sobie zafundować. I oszustwa. Znam, znam takie osoby. „Nie kocham go, ale łaskawie z nim jestem”. „Nie kocham jej, ale kredyt jest na nią”. „Nie kocham go, ale są dzieci”. „Nie kocham go, ale wygodnie żyje się razem”. I tak się starzeją obok siebie jeden z drugą, w bardzo wygodnym kłamstwie. Albo na Facebooku status dżipies, a w realu wakacje osobno, mieszkania osobno, życie osobno. Przyzwolenie na kochanki, kochanków i zdrady to już mnie w ogóle zadziwia. Unikamy takich ludzi, takich związków, bo są toksyczne. Podświadomie boimy się oboje, że nas przytrują. Niestety, wierzymy w bardzo starą definicję miłości, opartą na lojalności i wierności, a także na uczciwości.

Emocje. Wyrzucamy je z siebie i dzielimy się nimi, nawet jeśli są bardzo przykre i smutne. Jeśli się na siebie wkurzamy, to mówimy o tym sobie, albo krzyczymy (zdecydowanie częściej). Ale umiemy powiedzieć „przepraszam”, jeśli nasze emocje zrobiły drugiemu krzywdę. Tu staroświecka zasada, że mężczyzna jest zawsze winny i powinien pierwszy przeprosić, zupełnie się nie sprawdza, choć przesycone nią były wszystkie powieści dla pensjonariuszek, którymi karmiły nas stare ciotki i zgorzkniałe babki. Jeśli doszło do kłótni to – niestety – winni są boje. Pan zawinił. Pani zawiniła. Warto się z tym pogodzić. Coś do tej kłótni doprowadziło. I to „coś” leżało po obu brzegach rzeki. Nie spadnie nam z głowy korona, jeśli wyciągniemy pierwsi rękę, nawet jeśli jest to komunikat „zrobiłeś/aś mi przykrość i jest mi smutno”. Niestety, nie wierzę w jakość związków, w których jedna sfochana jaśniepanienka lub nadęty książę oczekują wiecznej atencji i kajania się przed nimi.

Obdarowywanie. Kolejna istotna sprawa. Obdarowujmy się na co dzień. Drobiazgami. Czasem. Propozycją herbaty wieczorem. Chwytaniem się za rękę podczas spaceru. Buziakiem. Ulubioną przekąską, dorwaną w sklepie. Uważnością. Patrzeniem w oczy. Miłym słowem. Bez tego związek umiera.

Codzienne radości. Znamy trochę par, w których nuda zdominowała życie. Czasem są to ludzie z naprawdę ogromnymi sumami na kontach, wielkimi chatami i autami. Ludzie, którym nie brakuje kasy i możliwości. I oni tak se siedzą w tych kurortach, jedno i drugie w telefonie, żujące gumę z nudy, bo oto ma wszystko, więc czym tu się cieszyć. Codzienne radości budują szczęście. Wspólnie pieczone ciasteczka, sprzątanie w sobotę, uwieńczone piwem i seansem filmowym w czystym salonie. Spotkania z bliskimi, Scrabble, uporanie się z jakimś problemem mniejszym lub większym. Jeśli ludzie dążą do tych codziennych radości, utrzymują optymalny poziom szczęścia w życiu we dwoje. Jeśli żartują, jeśli śmieją się razem, jeśli chcą siebie zaskakiwać drobiazgami. Jeśli patrzą w tym samym kierunku, dążąc do tego, by było coraz lepiej, ale dobra materialne nadal nie są najważniejsze.

Tak się dziś pomądrzyłam. Sami tego chcieliście. Na koniec powiem tak. Jestem lękliwą i smutną optymistką z tendencjami do zaburzeń obsesyjno – kompulsywnych oraz ofiarą własnego perfekcjonizmu. Trudno czasem ze mną wytrzymać bliskim, bo w dodatku lubię się mądrzyć i bywam narcyzem. A jednak od 9 lat udaje mi się tworzyć jeden z najlepszych związków, jakie znam. Wszystko się da. Weźcie sobie coś z tych moich uwag, albo wymyślcie swoje kodeksy. Powodzenia!

jabkomio

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci