Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

Przykazanie pierwsze – nie wmawiaj!

dobrycoach

Jak część z Was z pewnością, jeśli czytacie mnie regularnie, wie – jestem uczulona na branżę szkoleniową, a coachingowej to już w ogóle nie lubię. Możecie powiedzieć – ok, sama jest trenerem, zajmowała się przez lata aktywnie coachingiem. Tak. Co nie zmienia faktu, że mam na obie te branże serdeczne uczulenie. A szczególnie na to, jak traktują mnie ci potencjalni zdobywcy monet, czyli prowadzący. Nie wiem, czy bardziej jestem na nich wściekła, czy obrażona. Z resztą, na rynku wydawniczym sprawa wcale nie wygląda lepiej. A zatem.

Wmawiają mi panie w różowych tipsach, że nie jestem sobą i że nadszedł czas, bym wreszcie sobą zaczęła być. Nie wiem, skąd one to wiedzą. Z algorytmów Facebookowych? Z moich zdjęć, czy częstotliwości wrzucanych postów z linkami do muzyki? Zatem podobno nie jestem sobą. Muszę być silna i zajebista. Tak. Nie chcę? No to mam problem. Zajebistość życiowa mnie nie kręci? Coś jest ze mną nie tak. Na pewno blokuje mnie mąż, żona, dziecko, matka, czy zły szef. A że na pewno jest coś ze mną nie tak, to jasne, bo przecież w innym wypadku te wszystkie branże nie rosłyby, jak grzyby po deszczu. Potrzebuję porady od specjalistów wszelkiej maści. A zatem – na pewno, jak miliony osób, nie umiem zarządzać sobą w czasie odpowiednio. Nie wiem, co jeść i potrzebuję miliona saszetek i torebeczek od wymuskanych pań z MLM. Nie umiem posegregować ubrań, a także zarządzać wnętrzem mieszkania. Potrzebuję umiejętności projektanta stron, grafika i księgowej. Bo tak. Bo tak mi mówią słodkie panie na grupach fejsbukowych. Że potrzebuję wszystkiego. Całej palety umiejętności. Języka obcego też, nieważne, że znam całkiem dobrze, powinnam znać lepiej. Panowie w muszkach wmawiają mi, że mogę więcej zarabiać, jeśli tylko wydam na ich porady kilka tysięcy złotych. A zatem wychodzi na to, że jestem zwykłym życiowym frajerem, który nieustannie potrzebuje wsparcia, dokształcenia i kolejnych szkoleń, których oferty mnożą się jedna na drugiej. Mucha, blond loki, transmisje z auta lub zza biurka. Gdy już opanuję wszystko, powinnam odpocząć. Tak, wiem, tego też nie umiem. Nie powinnam się jednak martwić, bo oto wkraczają specjaliści od mądrości o tym, że wiatr zachodni spienione goni fale, a ja powinnam oddychać głęboko i odpuszczać złość i ciemną energię. Bo przecież inaczej przerzuci mi się na ciało, a do lekarza to się dziś nie chodzi, tylko do specjalisty ds. zdrowia. I on będzie musiał pijawkami, ziołami z jadu żaby i dźwiękami mis tybetańskich mnie do zdrowia przywracać.

A zatem jestem zepsuta. Nic we mnie nie działa prawidłowo. Powinnam więc odłożyć miliony monet i całą moją resztę życia poświęcić na doedukowywanie się. Oczywiście, eksperci już zadbają o to, bym zawsze czuła się przy nich jak frajerka. Zawsze będą mieć lepsze samochody, muchy i lody na patyku. Abym tylko kupowała. Bo jestem zepsuta. Jeśli nie mam czasu na szkolenia, to chociaż książkę powinnam poczytać. Sekrety życia Indian, skandynawską filozofię szczęścia, japońską technikę sprzątania i francuską technikę usypiania dzieci poznać. A że przy okazji zniknę. Cóż. Nikt nie zauważy…

Nie dawajcie sobie wmawiać, że Wasze życie jest do bani. Że Wy jesteście do bani i że potrzebujecie szkoleń i coachów od wszystkiego. Wasze życie jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Nie musicie składać dżinsów i rolować każdej pary skarpet, nie musicie kupować złotych plannerów, nie musicie słuchać blond dziuni, która wmawia Wam, że macie być super silni, ani tego palanta w muszce, który pragnie wznieść Wasze biznesy na wyżyny. Nie musicie czytać miliarda poradników. A zamiast szukać odpowiedzi w nich, zagłębcie się w psychologię. Jest w niej naprawdę dużo o tym, co nam do życia wystarcza. Jedno jest pewne: nie cały ten majdan, reklamowany w transmisjach na żywo i kolejnych wyzwaniach tygodniowych, do jakich Was się zachęca.

blog

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci