Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

„W samym środku zimy” Isabel Allende, recenzja

dobrycoach

Allende to jedna z najbardziej szanowanych pisarek kultury iberoamerykańskiej. Dla mnie zaś kobiece wcielenie Marqueza. Tworzy dzieła najwyższych lotów. Ambitne, mądre i esencjonalne. Wszystko tu żyje, oddycha, nabrzmiewa nas emocjami. Kunszt i magia. A przy tym jaka historia!

„W samym środku zimy” to pozycja GENIALNA. Pod każdym względem. Wyłam, śmiałam się, cieszyłam i odczuwałam wielki ból z bohaterami. Podkreśliłam wiele cytatów, do których  będę wracać po stokroć, kiedy będzie mi źle. I powiem tak: jeśli uważasz się za miłośnika książek i nie sięgniesz po Allende, to nie wiesz nic o dobrej literaturze.

Oto Brooklyn (jedno z niewielu miejsc w Stanach, które marzę zobaczyć, a może i zamieszkać tam na starość). Zima stulecia zaskoczyła mieszkańców. Mamy rok 2016. Profesor Richard Bowmaster, introwertyk prześladowany przez demony przeszłości i wyrzuty sumienia, związane z długoletnim piciem, wiezie do weterynarza swojego kota, którego niechcący prawie doprowadził do śmierci. Wracając – wstrząsany poczuciem winy, uderza lekko w tył czyjegoś auta. Kierowca, ledwo pełnoletnia Gwatemalka, Evelyn Ortega, nie chce ani Policji, ani pomocy. Boi się, słabo mówi po angielsku i zamierza odjechać. W ostatniej chwili Richard wrzuca jej do auta swoją wizytówkę, czując, że dziewczyna może mieć problemy z powodu stłuczki ze strony swojego pracodawcy, bo z pewnością auto nie należy do niej. Profesor wraca do domu, coś je, o czymś rozmyśla, przed czymś ucieka. Ale wieczorem do jego drzwi dzwoni dziewczyna od auta. Wystraszona. Richard z miejsca prosi o pomoc jedyną osobę, która w tej śnieżycy znajduje się w pobliżu, czyli swoją chilijską lokatorkę, profesor Lucię Maraz. W ten sposób cała trójka zostaje na zawsze połączona ze sobą więzią, jaka wytworzyć może się jedynie pomiędzy osobami, które przeszły przez takie samo piekło.

Allende wspaniale i brutalnie odkrywa tajemnice bohaterów, dopisując do nich historie, które mrożą krew w żyłach. Znajdziemy tu zaginionych bohaterów komunistycznych walk, buntowników, porzucone dzieci, którymi zaopiekowała się mafia, przemytników ludzi, księży, którzy chronią najbiedniejszych, kobiety wielokrotnie krzywdzone, mężczyzn, dla których liczyła się przyjemność szybka do zdobycia. Znajdziemy tu najgorszą z możliwych prawdę o życiu biedoty w Gwatemali, o zamieszkach w Chile, które pochłonęły tysiące ofiar, o życiu inteligencji, o łamaniu praw człowieka, o niemożliwym do zerwania sznurze więzów rodzinnych, który ciąży, ale daje tożsamość. Znajdziemy tu wszystko, co potrzebne jest najlepszej literaturze, by mogła być najlepszą.

Dla mnie Allende jest pisarką wielką. Porównanie jej z Marquezem, zaś „W samym środku zimy” z powieścią „Sto lat samotności” jest jak najbardziej trafne. Wspaniale napisana. Szczególnie polecam fanom „Queen of The South” i wszystkim kobietom, bo to o naszej niezłomności książka i o potędze, jaką każda z nas pod skorupą utkaną z życiowych klęsk nadal posiada.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Księgarni Tania Książka. Więcej nowości na stronie Księgarni.

zima

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci