Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

"Rozmówca" Chris Carter, recenzja

dobrycoach

Przyznaję, że to było moje pierwsze spotkanie ze słynnym twórcą kryminałów. Czy udane? "Rozmówca" zdobył u mnie i plusy i minusy na prywatnej liście książkofila. Z pewnością plusem jest sam pomysł. Trochę najnowsza powieść Chrisa Cartera kojarzy mi się ze słynną serią "Piła" i kultowym: "Let's play the game", wypowiadanym przez mrocznego Pana Łamigłówkę. Możliwe, że twórca "Rozmówcy" inspirował się tymi filmami. 

Wyobraź sobie zwykły dzień. Wychodzisz spod prysznica, kończysz pracę, jesz popcorn, oglądając ulubiony serial. I nagle dzwoni do Ciebie telefon. Siostra, przyjaciółka, żona. Odbierasz. I w tym samym momencie zaczynasz grę, o której jeszcze nic nie wiesz. Video połączenie, w którym bierzesz udział, już po kilku sekundach zaczyna przypominać najbardziej koszmarny film. Z jednej strony ekranu jesteś Ty, oderwany od codziennej rutyny. Z drugiej bliska Ci osoba. Związana, wystraszona, bliska obłędu. I tajemniczy człowiek w obrzydliwej masce. Człowiek, który zada Ci tylko dwa pytania. Odpowiesz prawidłowo, wygrasz, a bliska Ci osoba zostanie uwolniona. Popełnisz jeden błąd, a na Twoich oczach człowiek w masce dokona brutalnej egzekucji.

Pomysł na powieść fenomenalny. Świeży, działający na wyobraźnię. Bardzo przyciągnął moją uwagę, a wiecie, że gusta starej wyjadaczki kryminałów i thrillerów coraz trudniej jest zaspokoić w dzisiejszym świecie książek, przesyconym tego typu literaturą. Dodatkowo, Carter poruszył ważny społecznie wątek – nieświadomego sprzedawania informacji o sobie na portalach społecznościowych. Niby na tym Facebooku wrzucasz tylko fotki z modnych knajp, oznaczasz się w pracy, czy szkole, czasem coś skomentujesz. Czujesz się bezpieczny, bo jesteś wśród swoich. Stałe grono znajomych zdjęć i nazwisk. Tymczasem każda Twoja aktywność w Sieci, śledzona przez wprawne oko, układa się w niepowtarzalny szlak. Co robisz, z kim jesteś, gdzie jesteś. Niby o tym pamiętamy, prawda? Ale najczęściej jesteśmy nieostrożni. I to dotyczy nas wszystkich. Czasem jeden komentarz, puszczony żartem, może sprowokować zbrodniarza.

I to jest ważny wątek. Za mało jest dziś wykorzystywany potencjał mediów społecznościowych w literaturze kryminalnej i thrillerze. Carter trafił w dziesiątkę. Ciekawy pomysł, motyw zbrodni. Czułam się trochę tak, jakbym czytała pierwsze powieści Koontza, te z początku lat 90. Dałam się zaskoczyć. Bohaterowie idealnie wyprofilowani. Gdybym na podstawie „Rozmówcy” miała kręcić film, głównym bohaterem uczyniłabym pana J. Strasznie go polubiłam i bardzo zaskoczyła mnie jego postać, bo przecież nie jest głównym bohaterem. W tej roli genialnie sprawdziłby się Bruce Willis. Oj, tak!

„Rozmówca” to gotowy materiał na film. Akcja, dynamika, wydarzenia zachodzą po sobie z prędkością ponaddźwiękową. Tę powieść się pochłania w chwilę. I to jest właśnie minus. Zabrakło mi w tej historii jednej, dla mnie ogromnie ważnej rzeczy – psychologii. Są opisy, jest akcja, są gry słowne. Ale bohaterowie nie mają praktycznie żadnej głębi. Bardzo mi to przeszkadzało. Gdyby czytelnik miał możliwość poznać, co siedzi im w głowach, zanurzyć się w tym, co myślą i czują, ta powieść byłaby fantastyczna. Zabrakło mi tego. Miałam ruch, miałam konwersacje, miałam grę komunikacyjną, świetnie zaprojektowaną. Ale nie było w tym duszy. Poza zdawkowymi informacjami, że komuś zabiło szybciej serce, albo się wystraszył, nic. Panie Carter, tego się nie robi książkofilom. Wystarczyłoby wydłużyć powieść o kilka rozdziałów. Bohaterowie byli tak ciekawi, morderca z motywem oscarowym wręcz, że chciało się aż wejść im do głów. Ok, nie każdy pisze, jak King, jak Irving. Wiem. Ale jakieś minimum po prostu wypadało nam podać. Bo bez tej psychologii „Rozmówca” jest powieścią – czytadłem. Ciekawym, wciągającym, ale nie rewelacyjnym.

Z resztą, sami macie okazję wyrobić sobie swoje zdanie, bo książka dostępna jest w mojej ukochanej Księgarni Tania Książka, której dziękuję po stokroć, za egzemplarz recenzencki. Więcej nowości znajdziecie na stronie księgarni. Ja zaś z wielką ciekawością sięgnę po inne powieści Cartera, bo wyobraźni mu najwyraźniej nie brakuje.

carter

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci