Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

KIEDY CZYTAĆ? PROSTE METODY DLA ZABIEGANYCH

dobrycoach

Czytam dużo. To wiecie, więc nie będę przynudzać. Często pytacie mnie, kiedy znajduję na to czas, skoro mam w domu trzylatkę, sesję na studiach i zmorę w postaci egzaminu ze statystyki, kilkudziesięciu kursantów w szkole językowej pod opieką, zlecenia dla wydawnictw i własną książkę. A jednak czytam. Dobrze, trochę szybciej, niż większość ludzi, jakich znam. Ale jest to tylko kwestia wprawy, jak bieganie. Im częściej to robisz, tym lepszy masz dystans i czas. Kiedy czytać? - to pytanie pojawia się w rozmowach przy piwie, w e-mailach od Was i podczas lekcji polskiego, które prowadzę. Zdradzę Wam dziś swoje "now-how" bibliofila, niech Wam będzie :)

1. Kolejki w sklepach - każdy z nas zna dobrze ten moment, gdy dziesiątki ludzi i koszyków tworzą kolorową dżdżownicę w kolejce do kasy w dyskoncie. A to ktoś długo pakuje produkty, które kupił, a to terminal się zawiesił, a to ktoś wykłóca się o cenę czegoś, a to coś jeszcze. Stoją ludzie, sapią, grzebią w komórkach, szukają dzieci, które właśnie postanowiły opuścić sklep. Stoisz tak czasem 7 minut, czasem 10. I to jest właśnie ten moment, żeby wyciągnąć książkę z plecaka, torebki, kieszeni. I nie denerwować się na coś, na co i tak wpływu nie masz żadnego. Wyluzować. Nie wierzę w argument, że nie będziesz mógł się skupić na treści. Serio, gdybyś nie mógł, nie wyciągałbyś notorycznie telefonu, żeby poklikać w grę, czy przejrzeć Fejsa, a przecież to robisz i jednak udaje Ci się wyłączyć. Wyciągam książkę, ilekroć jestem w kolejce. Po chleb, po bilet, dżinsy. 7 x 3 = 21 minut dziennie. 21 x 7 = 147 minut w tygodniu. W 147 minut jesteś w stanie przeczytać 40-147 stron książki w zależności od Twoich umiejętności. Przeciętna książka ma około 280 stron. Zatem już stojąc w sklepowych kolejkach możesz przeczytać w miesiącu od jednej do dwóch książek w miesiącu. It's a true story, Bro.

2. Pilnowanie dziecka przy kąpieli, na placu zabaw - na co Ci ten srajfon? Czy naprawdę nie możesz na chwilę wyłączyć się z Sieci? Trzyletnie dziecko na placu zabaw i w kąpieli nie potrzebuje rodzica. Potrzebuje piasku, piany, zabawek, kaczuszek, łopatek i ewentualnie towarzystwa rówieśników. Twoim celem jest obserwować, czy jest bezpieczne, nakarmić chrupkiem, dać butelkę z wodą i otrzeć otarte kolano. Średnio maluch na placu zabaw spędza 2-3 h. W kąpieli od 30 minut do 1 h. I Ty w tym czasie możesz czytać. Gdy moja córka zażywa wieczornej kąpieli, biorę krzesło do łazienki, stawiam przy wannie i rozsiadam się z lekturą. Robię przerwy tylko po to, by umyć jej głowę, podać kaczorka, który wypadł z wanny, albo dolać cieplejszej wody. Mam ją na oku, a jednocześnie spędzam czas w sposób, który jest dobry dla mojej głowy. Gdy masz małe dziecko, które jeszcze śpi w dzień, daj sobie wówczas czas na czytanie. Tak, wiem, że nasza rodziców dusza na hasło "drzemka" widzi siebie, jak ogarnia dom, robi trzydaniowy obiad, sesję jogi z tą Jane Fondą na YouTube'ie i pranie, ale dobrze wiemy, że najczęściej kończy się to słynnym: siądę na chwilę i poczytam Fejsa. A potem maluch się budzi, a my dostajemy turbospeeda, żeby jednak może cokolwiek ogarnąć, bo na tym Fejsie siedzieliśmy tyle, co maluch spał. Niestety, przeglądanie Fejsa męczy, jest nudne, a w dodatku może wprawić w kiepski nastrój. Dlatego wybierz książkę. I tak nie zrobisz tych wszystkich czynności, o których zawsze myślisz, że je zrobisz. Wiem! Może się w Tobie wyrzut obudzić, że siedzisz i czytasz, zamiast ogarniać. Ale w takim razie dlaczego nie budzi się w Tobie ten sam wyrzut, gdy siedzisz na Fejsie? Powiem Ci, dlaczego. Otóż Fejs daje złudne poczucie kontroli i ogarniania (przecież przewijasz i przewijasz tę stronę w nieskończoność, tu komentarz dasz, tu dobrą radę, tu lajka). A książka to czysta fantazja, relaks. Dlatego tak mocno wbija Cię w przygnębienie, gdy czytasz, zamiast zająć się obowiązkami. Odpuść. Zostaw ten telefon. 2 h na placu zabaw to jakieś 40-200 stron książki (stosuję widełki, bo każdy ma inne możliwości). 1 h kąpieli daje nam kolejne 30-100 stron. A jeśli jeszcze Twoja pociecha najpierw się wyszaleje, potem zażyje kąpieli, a na koniec padnie, jesteś w stanie łyknąć coś dobrego w jeden dzień.

3. Jazda komunikacją miejską - Ty znów ze srajfonem? No weźże go schowaj. Zastąp go książką. Codziennie spędzam jakieś 2,5 h na dojazdach do pracy. To daje mi nieograniczone możliwości czytelnicze. W 2,5 h wczoraj przeczytałam 174 strony książki (specjalnie zmierzyłam sobie i czas i liczbę stron). Jeśli nawet czytasz mniej, to nieważne. Niech to nawet będzie 30 stron, uwierz mi, Bóg książek, który gdzieś tam w chmurach siedzi (i dobrym książkofilom zsyła kody rabatowe do księgarni) będzie szczęśliwy.

Naucz się chodzić wszędzie z książką. OK, nie zawsze rozmiar odpowiada Twojej torebce, plecakowi, czy kieszeni w bluzie. Jeśli nie dasz rady wziąć ze sobą egzemplarza drukowanego, wyposaż się w czytnik e-booków. To idealne rozwiązanie zarówno dla tych, co czytają szybko (i mają ten problem, że może im się książka w trakcie dnia skończyć, a przecież wiemy, że to dramat), dla tych, którzy mają problem ze wzrokiem (jak ja!), dla tych, którzy wieczorami słyszą: "Zgaś tę lampkę już, bo mnie światło razi", dla tych, którym ciężko byłoby dodawać sobie kilogram bagażu, dla tych, którzy nie chcą martwych drzew dźwigać ze sobą, dla tych, którzy mają torby wypchane dziecięcymi gadżetami i dla tych, którzy lubią na wykładzie pod ławką ukryć się z pasją do czytania. Ja od grudnia 2016 używam ukochanego PocketBooka Touch Lux 3. Używam często, bateria wytrzymuje bardzo długo. Czy wiecie, że od czasu zakupu (dostałam na Gwiazdkę od ukochanego męża) ładowałam go zaledwie 8 razy? W ciągu 18 miesięcy.

Tak, wiem, że książka pachnie, że ma fakturę, że ma duszę. Wiem. Na Boga, jestem książkofilem i moje mieszkanie wygląda, jak antykwariat. Ale ja czytam. Czytanie jest moim celem. Nie obściskiwanie tego papieru, nie wąchanie go (choć lubię, ale tylko nowe, taki fetysz). Moim celem jest CZYTANIE. A jeśli mam sobie zapewnić większą wygodę w korzystaniu z dobrodziejstw literatury, to dlaczego nie? Poza tym czytnik zabierzesz wszędzie. Do Polskiego Busa w nocną podróż. Do torebki kopertówki (sprawdzałam). Nawet w pracy możesz czytać ukradkiem (szef z daleka nie zobaczy, że to wcale nie służbowy tablet). Czasem wybieram papier, czasem czytnik. Grube wydania wolę czytać w formie elektronicznej. Po co mam nadwyrężać kręgosłup?

Jedno jest ważne. Czytać. Nie szukać wymówek, że nie ma się czasu. Bo czas masz, zapewniam Cię. Tylko najwidoczniej ten ajfonik za bardzo przyrósł Ci do ręki.

pocket

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci