Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

BARKA WYNURZENIE, czyli najlepsza wizytówka warszawskiego lata

dobrycoach

W niedzielę zerwałam się z uczelni zaraz po wykładzie z psychopatologii. Któż chciałby zagłębiać się w statystykę, gdy na dworze plus trzydzieści, a dziecko domaga się rodzinnej niedzieli? Spacerując brzegiem Wisły, rozglądaliśmy się dyskretnie za miejscówką, w której Pola da nam na chwilę odsapnąć, my będziemy mogli coś zjeść, a może i wypić, bo w końcu każdy wie, że zimne piwko nad wodą, to nie grzech. Nie liczyliśmy na żadne krafty, serio. Zwykły, zimny koncerniak usatysfakcjonowałby nas w tamtym momencie, gdy nogi zaczęły już włazić w tyłki, a pot lał się po plecach. Idziemy więc i obserwujemy - jednym okiem dziecko, drugim nabrzeże, tętniące życiem, szczęściem i warszawską niedzielą. Tu nie, bo kuchni nie ma. Tu nie, bo jakieś podejrzane to jedzenie. Tu nie, bo żarcie jest, ale piwa brak. I nagle Kamil radośnie drze mi się do ucha: "Raduugaaaaa!!!", jakby właśnie rozpoczął walkę u boku dzikiego Ragnara i porywał się z włócznią na Anglosasów. Nie muszę chyba mówić, jak szybko zaczęło mi walić serducho. Raduga to jedna z moich ulubionych marek piwnych. Piwa Radugi są jak najlepsze książki. Wciągają w inny świat, zakręcają zmysły i podniebienia. Są ptasim mleczkiem dla każdego kraftomaniaka.

Patrzę, gdzie powędrował wskazujący palec zwycięskiego Wiikinga Kamila i widzę barkę. Przyznam, że przez wiele lat byłam do wszelkich barek uprzedzona. Kojarzyły mi się z panią Wiesią z dancingu, wujkiem Lolkiem z wąsem spoconym i hitami z Ciechocinka. O, głupia ja! Za dużo książek i czeskich filmów. Bo barka warszawska trzyma taki poziom, że kilkugwiazdkowe restauracje mogą się chować. Przekonaliśmy się o tym już w ubiegłym roku (gdy też zwiałam z wykładów, przypadek?). Barka "Wynurzenie" przyciąga mnie i nazwą (jest w niej jakaś moc, przyznajcie!) i wielkim napisem, informującym, że dostanę tu ulubione piwo. Śledźcie koniecznie na Facebooku!!!

Tak więc idziemy, balansując z wózkiem, dzieckiem i miliardem rzeczy, które każdemu rodzicowi trzylatka są potrzebne podczas spaceru. W brzuchu burczy i marzę, żeby usiąść. I żeby się nie zawieść, żeby ta niedziela nie została zepsuta przez słabe jedzenie, niemiłą obsługę, albo browar, który leżakował w wiadrze z mopem. Wkraczam na barkę i... momentalnie serducho zaczyna się cieszyć. Wita nas fantastyczna obsługa, ogromna, klimatycznie urządzona przestrzeń, wygodne kanapy z widokiem na Wisłę, hamaki i druga sala z barem i trzema kranami, z których płynie Raduga. Pola od razu mości się na kanapie, dając odpocząć trzyletnim nóżkom. Kamil przynosi zimne trunki, fantastycznie pozytywny brodacz z obsługi doradza nam, co zjeść. Bajka. Odpoczywam. Tak naprawdę odpoczywam. Z bananem na gębie. Decydujemy się na pulpeciki po indyjsku z frytkami. Sosy, balans dodatków plus moje ulubione warzywa, czyli rzodkiew i rzepa, warte są wydanych 24 złotych. Plusem jest to, że jedzenie dostajemy w tekturze, a widelce są drewniane, nie plastikowe. Wielki szacun za to! Jak na osobę, która przez rok nie jadła mięsa, wielki comeback w mięsne krainy najlepszy z możliwych. Dawno nie jadłam nic tak dobrego. 

Tak naprawdę każdy z nas ma frajdę. Starzy zalegają z piwem, Monia buja się w hamaku, Pola znajduje sobie przestrzeń do zabawy, robiąc sobie zjeżdżalnię z podjazdu dla wózków na schodach. Co jeszcze świetne - nikt nie patrzy krzywym okiem na plączącą się po sali dziewczynkę. Ba! Dzieciaki mają do dyspozycji pudło zabawek i... domek dla lalek. Niby nic, ale rodzice będą Was za to błogosławić po wsze czasy.

Ekipo z Barki Wynurzenie - jesteście niesamowici. Będę do Was wracać i polecać Was każdemu. Wszystko tu składa się w arcypozytywną całość. Klimat tworzycie jednak Wy - barmani, menedżerowie, kucharze, kelnerzy - jesteście marką tak autentyczną, że chce się przybić pionę, chce się wyciągnąć dobrą powieść i posiedzieć u Was nawet cały dzień. Dziękujemy!!!!

31968168_1946839638660470_7815170745759170560_n31950247_1946839898660444_2525021302067036160_n31950488_1946315262046241_5472788942224883712_n32116559_1946839288660505_1988486582927097856_n32080915_1946839135327187_1950898407837007872_n31948657_1946315018712932_8745993160708063232_n31960303_1946315485379552_953143664928882688_n31958791_1946839851993782_5374098414898249728_n31964157_1946839181993849_416732576422559744_n31946684_1946315048712929_3136767113377611776_n31522063_1946839738660460_890463543571251200_n31543741_1946839235327177_8305482889420603392_n31950211_1946839391993828_1973433796296441856_n31948823_1946839455327155_4021990414595653632_n32105400_1946839568660477_7465860690503270400_n

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci