Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

"Marzyciel" Laini Taylor, recenzja.

dobrycoach

Troszkę czekaliście na tę recenzję. W święta wybrałam czas z rodziną, zamiast blogowania. Po świętach miałam kolokwium ze statystyki (100% poprawnych odpowiedzi, brawo ja), a od kilku dni choruję tak, jak nie chorowałam od przynajmniej roku. Siadłam dziś do bloga, bo dostaję od Was prośby o wpis. Od czasu, gdy założyłam "Coacha zapiski" zmieniło się wiele. Mam swoich czytelników, ludzi, którzy do mnie piszą, czekają. Zatem choroba, nie choroba, gorączka, nie gorączka, czas na wpis.

"Marzyciel" nie jest to książka, jakie czytuję na co dzień (wiecie, że kocham rzeź i psychopatów). Porównując styl autorki, do innych pisarzy, widzę spore podobieństwo do Brandona Sandersona oraz Ursuli Le Guin i jej cyklu o Ziemiomorzu. Wiem, że kilku moich znajomych odkryło wiele podobieństw do "Baśnioboru", natomiast ja tej serii nie znam i raczej informacyjnie o tym piszę. Lazlo, główny bohater, od dzieciństwa ma jedno marzenie - Szloch - tajemnicze, zaginione miasto. Jego życie, zawsze skromne, pozostające w cieniu innych, barwniejszych postaci, zmienia się nagle (nie zdradzę szczegółów), a sam Lazlo stanie oko w oko z przygodami, jakich zazdrościć mu może każdy bibliofil. Ja zazdrościłam!

To powieść przypominająca podążanie borgesowskim labiryntem, albo korytarzami biblioteki mnisiej w "Imieniu róży". Zakurzone księgi, kryjące tajemnice Wszechświata, nie zawsze pragnące odkrycia, magia, zjawy, dobro i zło, niesamowite sny i wydarzenia, przypominające pudełka z niespodziankami - to wszystko sprawiło, że zatraciłam się w "Marzycielu", jakbym znów była nastolatką. Bo jest to powieść dla ludzi o szczególnym stopniu wrażliwości - nastolatków. A także dla tych, którzy przekraczając magiczną trzydziestkę, nie zatracili miłości do fantastyki. "Marzyciel" spodoba się nerdom, fanom przygód, książek i gier. Powieść przyjemna, przypominająca dźwięki celtyckiej muzyki, budząca odległe wspomnienia o czytanych w dzieciństwie baśniach. 

Idealna propozycja dla chorych marud (jak ja!), na sobotnie popołudnie na kocu, gdzieś poza miastem, do pociągu, na leżak, hamak. "Marzyciel" to bilet wielokrotnego użytku, który stanie się dla Ciebie przepustką do wielu fantastycznych miejsc. A jeśli pragniesz dla siebie chwili spokoju, kup ją dla swojego dziecka. To "Neverending story" we współczesnej odsłonie. Nie czekaj i zamów!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję ukochanej Księgarni Tania Książka. A więcej nowości i bestsellerów znajdziecie na stronie Księgarni. Lepiej się spieszcie, póki rabaty i promocje wiosenne czekają!

marzyciel

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci