Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

Amy Schumer, "Dziewczyna z tatuażem na lędźwiach" - recenzja

dobrycoach

Przeczytaj tę recenzję i kup książkę Amy Schumer „Dziewczyna z tatuażem na lędźwiach”. To nie prośba, to nie porada. To rozkaz, płynący od dziewczyny, która od jakichś trzydziestu lat czyta kilka książek w tygodniu i wie, co mówi. To rozkaz od dziewczyny, która coraz wyraźniej widzi, jak duża przepaść jest między teorią a praktyką słowa „równouprawnienie”. To rozkaz od dziewczyny, która oglądając program kulinarny, wkurzyła się, gdy kucharz mężczyzna na zdjęciu obejmował i ściskał kobietę kucharza, jakby to on miał wyższą pozycję w tym kucharskim teamie (podczas, gdy szefową była kobieta), jakby kucharka była tym głupszym, co go nawet do zdjęcia przytrzymać trzeba, bo inaczej pójdzie sprzed aparatu. To rozkaz od dziewczyny, która w pociągu Warszawa – Otwock zobaczyła plakat butów na koturnie dla niskich mężczyzn, których tytułowano panami. To rozkaz od dziewczyny, która wie, że kobiety w reklamach nie są tak tytułowane. Wprost pisze się o tym, że powiększanie ust, biustu, pupy to dla każdej super babki super sprawa. To rozkaz od dziewczyny, która nigdy w żadnej reklamie nie była tytułowana panią. To rozkaz od dziewczyny, która od kilku dni szarpana jest agresywnymi komentarzami i wiadomościami na temat własnej macicy.

To rozkaz od dziewczyny zmęczonej tym, że każe jej się opowiedzieć po jednej ze stron, białej lub czarnej, zapominając, że dziewczyna ma prawo odepchnąć każdą z nich, albo z każdą z nich się zgodzić. To rozkaz od dziewczyny, która odważyła się skomentować wczorajszy strajk w Warszawie pod zdjęciem znajomego, że współczuje ludziom, którzy mieli trudności z dotarciem do domu i do pracy i dostała męską burę od nieznajomego, który (jak to mężczyzna, który może odpowiednich butów na platformie nie nosi) czuł powinność „naprostować” dziewczynę agresją i wrzaskiem, choć tak naprawdę nic o niej nie wie. To rozkaz od dziewczyny, która każdego dnia spotyka się z tym, że oceniana jest przez pryzmat tego, jak wygląda. Dziewczyny, która codziennie dostaje wiadomości od obcych mężczyzn, zawierające niezbyt eleganckie treści tylko dlatego, że jest kobietą. Od mężczyzn zainteresowanych rzekomo współpracą. To rozkaz od dziewczyny prowadzącej firmę z mężem, który nigdy nie dostał napastliwej wiadomości od kobiety, zdjęcia waginy, groźby, czy erotycznego peanu. Dziewczyna dostaje ich kilka w tygodniu. To rozkaz od dziewczyny, która nie umawia się z obcymi mężczyznami, którzy chcą przyjść do jej firmy, gdy wie, że będzie w siedzibie sama. Od dziewczyny, której nie wypadało nigdy to, co wypadało chłopcom. Od dziewczyny, która musi szykować stół i jedzenie na święta, a potem zasuwać między kuchnią a salonem, gdy panowie piją (żeby nie było, ja tak nie mam!!!!). Od dziewczyny nieustannie ocenianej – takiej, jak Ty!

Nigdy na polskim rynku nie pojawiła się książka tak motywacyjna, prawdziwa, waleczna, mocna, smutna i piękna. Prawdopodobnie nie pojawiła się także w całym Wszechświecie. Amy Schumer kochałam od czasu „Wykolejonej”. Uważam, że jest najlepszą stand-uperką na świecie. I najlepszą na świecie przewodniczką dla każdej kobiety. Wiem, polski rynek pełen jest książek napisanych przez kobiety i dla kobiet. Jestem na takie książki uczulona. I na takie kobiety. Nie ufam autorkom, które wmawiają innym konieczność akceptacji siebie samych, zasłaniając się tapetą, lakierem na włosach i sztucznymi rzęsami. Nie ufam łzawym historiom, często pisanym pod publiczkę. Nie ufam pięknym truizmom i różowym okładkom. Ufam Amy. Całym sercem, ciałem i duszą. Ufam każdemu jej słowu.

Amy to fighterka. Nie sposób podliczyć, ile łez wylałam, czytając jej książkę. Nie sposób też podliczyć, ile razy bolał mnie ze śmiechu brzuch. To jest najmądrzejsza książka, jaką kiedykolwiek napisano. I powinien ją przeczytać każdy człowiek po 15 roku życia na świecie – nie, nie tylko dziewczyny, ale i chłopcy. Może wówczas bardziej zrozumieją, o co tak walczymy każdego dnia. Kup Amy mamie, siostrze, przyjaciółce, bratu, ojcu, mężowi. Nie dostaliby od Ciebie lepszego prezentu, który naprostuje im wiele ścieżek w głowie. Bo taka jest konsekwencja przeczytania „Dziewczyny”. Oczyszcza, daje siłę, prostuje w głowie i wyrzuca z niej bałagan, gromadzony latami. Jest jak detoks, potrzebny by pozbyć się śmieci myślowych.

Oto mamy historię dziewczyny, która – nie posiadając hollywoodzkiej urody i figury, za to mając niewyparzony język, odniosła – po latach ciężkiej pracy – sukces, jako aktorka komediowa i stand-uperka. Dziewczyny, która przeżyła molestowanie seksualne, gwałt, była bita przez partnera, którą ośmieszano za to, że jest kobietą, Żydówką, blondynką, kobietą przy kości i za wiele innych rzeczy. Dziewczyny, która przeżyła rozwód rodziców, która musiała pełnić rolę matki, choć była córką. Dziewczyny, którą wykorzystywano i traktowano gorzej, tylko dlatego, że nie ma penisa. Płakałam, czytając te historie. Bo one dotyczą mnie, dotyczą wielu kobiet, jakie znam. Ale Amy to też kobieta, która w życiu zaznała i zaznaje wielkiej radości. I mówi o tym otwarcie! To kobieta, która ogląda „Homeland” wieczorem, ubrana w dres i zajada się makaronem z serem bez żadnych wyrzutów sumienia. Bo kocha siebie! Bo zrozumiała, jak ważne jest dopuszczenie do siebie głosu miłości i akceptacji. To dziewczyna, która nie walczy z hejterami, którzy nazywają ją brzydalem i grubaską. Która ma ich opinie gdzieś, bo jest szczęśliwa i nie wstydzi się własnych pragnień. I która nawołuje, aby cała reszta kobiet na świecie też zrozumiała, że własne szczęście leży w głowie i nie zależy od ojca, matki, partnerów, czy trendów w magazynach modowych. „My, dziewczyny o gabarytach 38, 40, 42, 44, 46, 48 i tak dalej, nie chcemy dla siebie jednego szczególnego dnia, tylko wszystkich szczególnych dni, i lepiej, kurwa schodzić nam z drogi, bo już jesteśmy szczególne!” (s. 229).

Amy porusza najważniejsze tematy, dotyczące praw kobiet i ich pozycji w społeczeństwie. Opisuje problemy anoreksji, uzależnień, przemocy. Swoimi historiami i trzeźwym spojrzeniem budzi chęć do pomocy kobietom, których dotykają te problemy, do zmiany w swoim życiu. Opisuje, w jaki sposób ona poradziła sobie z danym problemem. Nie ma tu jednak wzniosłych słów, pięknych epitetów, poprawnych politycznie tekstów. Jest prawda, czasem brutalna, czasem piękna. „To czasem odprężające, być tylko człowiekiem” – pisze Amy (s. 261). Daje sobie prawo do wszystkich uczuć i emocji i dzieli się nimi z czytelnikiem, dzięki czemu zbliża się do niego. Dla mnie Amy stała się przyjaciółką. I wiem, że moje przyjaciółki też przyjęłyby ją, jak naszą. Jej książka to najważniejszy głos, jaki kiedykolwiek zabrała kobieta znana z ekranu w sprawach kobiet. Amy, jako komiczka, pisze w dosyć prześmiewczym stylu, sięga po kontrowersyjne przykłady i wyciąga szokujące fakty ze swojej przeszłości, niczym magik swoje króliki. Dzięki temu staje się jeszcze bliższa. Jest taka, jak ja, jak Ty. Odważyła się jednak powiedzieć głośno STOP w wielu sprawach, na które my nie mamy odwagi. I dlatego taka przyjaciółka jest nam potrzebna. Zaproś ją do swojego domu. Lepszego gościa nie mogłabyś sobie wymarzyć, zapewniam Cię.

Książkę otrzymałam do recenzji od ukochanej Księgarni Tania Książka. Amy i więcej nowości znajdziecie na stronie Księgarni! Zachęcam Wam i zapraszam do zakupów tym bardziej, że akcja Pogotowie Czytelnicze trwa jeszcze i nada macie szansę na książkowe promocje w super cenach!!!!

amy1

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci