Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

A. J. Finn - "Kobieta w oknie", recenzja

dobrycoach
Sporo tych kobiet (i dziewczyn) w kryminałach i thrillerach nam się narobiło, prawda? Sporo z nich też poznałam i polubiłam. A debiuty w moich ulubionych gatunkach literackich uwielbiam (choćby przez to, że sama czekam na swój debiut w kategorii thrillera - spokojnie, akcja mi się rozwinęła tak, że jeszcze piszę). Dlatego właśnie po A.J. Finna sięgnęłam z wielką ciekawością. Był jeszcze inny powód.

Już po samej zapowiedzi powieści miałam jednoznaczne skojarzenie z jednym z moich ulubionych filmów - "Oknem na podwórze" Alfreda Hitchcocka z 1954 roku. "Kobieta w oknie" utrzymana jest w klimacie mistrza filmów grozy, autor zaś nie kryje analogii - na wstępie cytując słynnego reżysera. 

Połknęłam tę powieść w jeden wieczór. Wciągnęła mnie, zasmuciła, trzymała w napięciu do ostatnich stron. Główna bohaterka, Ann, to psycholog dziecięcy. W wyniku pewnych okoliczności (nie będę spoilerować!) straciła tych, których kochała najbardziej - córkę i męża. Od tamtej pory nie wychodzi z domu. Cierpi na agorafobię oraz zespół stresu pourazowego. Ann straciła wszystko. Jedyne osoby, z którymi się spotyka, to jej fizjoterapeutka oraz psychiatra, którzy odwiedzają ją raz w tygodniu. Czasem na korytarzu mija się z lokatorem, któremu podnajęła piwnicę w swym wielkim domu.

Świat Ann to psychotropy, zapijane merlotem, czarno - białe kino i prowadzenie grupy na portalu społecznościowym, gdzie pomaga innym ludziom uporać się z traumą agorafobii. Przedziwna mieszanka doznań oraz własne cierpienie sprawiają, że Ann zaczyna zachowywać się - zdaniem otoczenia - jak osoba niezrównoważona psychicznie. Sąsiedzi nazywają tę, niegdyś lubianą i szanowaną kobietę, wariatką. Unikają jej, a ona unika świata zewnętrznego, jak ognia.

Jedynym łącznikiem z nim jest okno. To z niego Ann podgląda życie - normalne, trzeźwe, poukładane. Takie, jakie sama miała jeszcze chwilę temu. Wie, o której godzinie sąsiedzi wychodzą na spacer, wie, kiedy odbywają się spotkania miejscowego Klubu Książki. Śledzi życie społeczności lokalnej poprzez Facebooka, czy Twittera. Wspomina, jak było, gdy chadzała na przyjęcia świąteczne i kręgle, jak żyła przed ziszczeniem się jej najgorszego koszmaru. I w zasadzie to podglądanie jako jedyne sprawia, że Ann trzyma się jeszcze życia - myje zęby, je, wstaje z łóżka. Czytając, współczułam jej. Miałam ochotę przytulić ją, płakać z nią, zagrać w szachy, w które grywa z anonimowymi ludźmi na forach internetowych. Sama jestem matką i momentami czytało mi się tę powieść bardzo ciężko - też mam córkę, mam fantastycznego partnera. Łączy nas też to, że jestem przyszłym psychologiem. Dlatego tak mocno przeżywałam wszystko, co dzieje się z bohaterką.

Autor genialnie oddał, jak wygląda życie osoby z traumą, jak wygląda samotność, jak wygląda alkoholizm. W wielu kryminałach to drugie dno powieści bywa naciągane, niewiarygodne. Tu wszystko jest opisane tak, że skręca serce z żalu, autentycznie. Dlatego "Kobieta w oknie" to doskonały thriller. Wiem, że Fox kupił już prawa do ekranizacji - mam nadzieję, że będzie dobra. Jako Annę widziałabym Charlize Theron, która jest jedną z najlepszych aktorek Hollywood. Kontynuując wątek filmowy... "Kobieta w oknie" to nie tylko powieść. To przekrój czarno-białej kinematografii, co dla fanów białego ekranu będzie smakowitym kąskiem. Ann ma bzika na punkcie filmów. Posiada potężną kolekcję thrillerów i kryminałów i nieustannie odwołuje się do scen, do bohaterów, do reżyserów. Dla czytelnika to niesamowita dawka ciekawostek - poczułam smaka na stare kino! Uwielbiam w literaturze takie prezenty od autora - poza akcją, świetnie rozpisaną, czytelnik dostaje gratis pakiet dodatkowych lektur fimowych. Wiecie, co zrobiłam? Spisałam w kajecie wszystkie tytuły i zamierzam je obejrzeć w najbliższym czasie, korzystając z faktu, że chwilowo mam spokój na uczelni :)

Wracając do samej akcji, tak, żeby nie zdradzić Wam za dużo... Ann żyje życiem filmowym, żyje życiem sąsiadów i żyje przeszłością. Pewnego dnia do domu naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina. On, ona i nastoletni syn. Idealny obrazek. Tylko, że pewnego dnia Ann widzi coś, czego nie powinna zobaczyć. Wiem, wątek morderstwa widzianego z okna naprzeciwko był już mielony w literaturze i filmie setki razy. Odniesienie do "Okna na podwórze" jest niesamowite. A. J. Finn utrzymuje wysoki poziom w kreowaniu wydarzeń i bohaterów do samego końca. Nic w tej powieści nie jest tym, na co wygląda. Czy Ann rzeczywiście widziała, to, co jej się wydaje, że widziała? A jeśli tak, kto jej uwierzy? Przecież jest tylko wariatką - pijącą kobietą po przejściach, która nałogowo ogląda filmy o zbrodniach. A po zbrodni nie ma żadnego śladu.

Wspaniale napisana, wciągająca od pierwszych do ostatnich stron, utrzymana w klimacie starego kina grozy, zaskakująca. I wzruszająca, bo sama przemiana Anny w trakcie akcji łapie za serce. Bardzo polecam. I czekam na wieści o ekranizacji! 

Powieść dostałam do recenzji od ukochanej Księgarni Tania Książka. Więcej bestsellerów znajdziecie na stronie Księgarni! 

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci