Blog > Komentarze do wpisu

Larry McMurtry – „Na południe od Brazos”, recenzja

Pamiętam, że – będąc dzieckiem – najbardziej na świecie kochałam niedzielę. W niedzielę, dokładnie w południe, na TVP2 leciały westerny. Siedziałam z tatą, nie myśląc o nadchodzącym tygodniu w szkole i znienawidzonej matematyce. Zagryzałam palce, gdy John Wayne znów walczył o życie, kibicowałam bohaterom „Bonanzy”, zagrzewałam do walki dzielnych szeryfów. Mam sentyment do westernów. Dom, spokojne południe, tata na fotelu. Niedzielne kino to jedno z moich najmilszych wspomnień z młodości.

Dlatego, gdy tylko zobaczyłam, jak piękne wydanie „Na południe od Brazos” naszykowało dla czytelnika wydawnictwo Vesper, serce zabiło mi mocniej. Radość sięgnęła zenitu, gdy otworzyłam paczkę od ukochanej Taniej Książki i zobaczyłam, że mam przed sobą 896 stron lektury, nie licząc dodatku w postaci fantastycznych zdjęć i eseju Michała Stanka na temat powieści. Nie muszę chyba dodawać, że nauka do sesji na chwilę odeszła na drugi plan?

 

Nie zawiodłam się tą pozycją. Ba, jestem nią zachwycona! Wprawdzie ciężko takie tomiszcze czytać na leżąco, w łóżku przed snem. Do torebki też nie wsadzę, bo mój kręgosłup miałby do mnie pretensje. Ale gdy już usiadłam do niej, z kubkiem herbaty, oparta wygodnie o poduchy na kanapie, przeniosłam się w inną czasoprzestrzeń. Wróciłam do czasów dzieciństwa.

Fabuła „Na południe od Brazos” prowadzona jest nieśpiesznie, nawet sennie. Wielbicielom szybkich zwrotów akcji to może się nie spodobać. Koneserom pięknej narracji spodoba się zaś bardzo. Bo to narracja zasługuje w powieści na książkowego Oscara. Nasycona jest tak szczegółowymi i malarskimi obrazami, że miałam wrażenie, że przeniosłam się wprost na plan filmowy. I tak stoję z boku, obserwując życie bohaterów. Mała mieścina. Saloon, w którym na pianinie przygrywa grajek z dziurą w brzuchu. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, oberwał kulkę. I ta dziura mu została. Co z tego. Tu każdy ma jakąś przeszłość, rozpamiętywaną tylko, gdy leży się samotnie w parną noc. Innym raczej nikt się nie zwierza. Żyje się z dnia, na dzień. Trochę monotonnie, trochę marzycielsko. Wzdycha się do prostytutki, która nie ufa nikomu, bo za dużo zaznała męskiej pięści w przeszłości. Wyczekuje się rozlewu krwi, bo wtedy coś zacznie się dziać. Może Indianie zaatakują? Rozmyśla się. O życiu, które się zostawiło, w nadziei na spełnienie marzenia o złocie. O kobietach, o walce, o tym, że trzeba nakarmić zwierzęta. Słucha się opowieści, pali fajkę. Nieśpiesznie, leniwie, często z nostalgią, często ze smutkiem, najrzadziej z nadzieją. A może po prostu to jest szczęście? Nie oczekiwać, nie wymagać, być w porządku wobec innych, tolerować ich i robić swoje?

Przyznam, że początek powieści mnie zawiódł. Był, jak zwolniony kadr w czarno-białym filmie. Jak dokumentalne zdjęcia. Czytałam i myślałam: Na Boga, tu się nic nie dzieje! Trochę senna atmosfera, pełna nicości. Zmarnowani życiem faceci, rozczarowana prostytutka. I nagle spostrzegłam, że ja tych bohaterów uwielbiam, że chcę ich podglądać, być przy nich. Wciągnęłam się w ich świat, odkrywając kolejne oblicza ich charakterów. „Na południe od Brazos” porwała mnie. Tyle historii, tyle symboli! I ten język! Genialny humor! Fantastyczne opisy, naturalne, nienaciągane dialogi, które czyta się z przyjemnością. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że oto mam możliwość podejrzeć czyjeś życie. Nasycić się historiami, które będę odtwarzać w głowie przez jeszcze wiele lat. Bohaterowie, których mogłam sobie wyobrazić z ogromną dokładnością – polubić ich! A ile mamy w tej powieści warstw! Ile historii w historiach! Genialna pod każdym względem. Napisana z ogromną klasą. Jestem wręcz powalona pracą, jaką wykonał autor. Od czasów „Łaskawych” Littela, żadna książka nie wzbudziła we mnie tak wielkiego szacunku.

POLECAM! I – cytując Michała Stanka, powiem tyle: jeśli miałbyś przeczytać w swoim życiu jeden western, przeczytaj „Na południe od Brazos”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Taniej Książce. A więcej bestsellerów znajdziecie na stronie Księgarni!



 

 

wtorek, 30 stycznia 2018, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy