Blog > Komentarze do wpisu

Jakub Ćwiek, "Zawisza Czarny" - recenzja

Przyznam bez bicia, że Ćwieka czytałam po raz pierwszy. Trudno mi się przekonać do męskiej części polskich pisarzy współczesnych, a wyjątków od tego jest zaledwie garstka. Miałam Ćwieka na oku od jakiegoś czasu, choć bałam się, że trafię na kolejnego grafomana, jak pan Grzędowicz. Ostatecznie przekonała mnie komiksowa okładka (tak, taka ze mnie sroczka).

I spędziłam całkiem przyjemną przygodę, trochę fantastyczną, trochę łotrzykowską, trochę przenoszącą w przeszłość blokowisk z końca lat 90 tych. Nie żałuję tej lektury, bo przede wszystkim dała mi się "odmóżdżyć" w trakcie sesji, odpocząć od neuronów, Pawłowa, efektu kohorty i innych pojęć, które zna prawdopodobnie jedynie student psychologii. 

"Zawisza Czarny" to lekka lektura na jedno popołudnie. Nie nastawiajcie się na ambitną treść, świetnie skonstruowanych bohaterów i wielowymiarową akcję. Ta książka jest pokazaniem języka Polsce współczesnej, kpiną z subkultur, krzywym zwierciadłem Warszawy. Mamy w niej polskich patriotów, którzy pijają piwo Dumny Rodak, puszczają petardy z nudów i tatuują sobie znak Polski Walczącej. Mamy przedstawicieli Mordoru. Zmęczone korpoludki z Domaniewskiej. Mamy klasę średnią, tyjących, łysiejących trzydziestolatków, którzy już zrozumieli, że świata nie zbawią. Mamy aspirujących na bohaterów śmiałków. Przesądy, kompleksy, brud, smog, smród, czyli tę część stolicy, na którą my wszyscy, kochający Warszawę, przymykamy oczy.

I jest on. Zawisza Czarny. Czarny, bo korzenie ma z Afryki, choć urodzony w Polsce. Czarny Polak nie wygląda zbyt dobrze w świecie prawdziwych patriotów. Szczególnie, gdy jest to czarny w barwach patriotycznych. Okiem chłopaków z bramy to jakaś kpina, a koleś powinien ostro dostać po nosie, za to, że z symboli narodowych kpi. Tyle, że ten dziwny chłopak, w bluzie z orłem w koronie na napiętych barach, ma do wykonania pewną misję. Szczegółów zdradzać nie będę, bo wiem, że wśród moich czytelników są fani Ćwieka. Powiem tyle: ta powieść to ewidentnie robienie sobie jaj z obecnej rzeczywistości. To nabijanie się z "prawilnych" Polaków, to jaja z "wyjątkowości" stolicy, z polskiego kompleksu tożsamości. Z mediów, ze społeczeństwa, z konsumpcjonizmu, z potrzeby bycia pro, super i stereo. Jeśli podejdziesz do tej powieści poważnie, zginiesz przygnieciony poczuciem złości. Jeśli potraktujesz ją, jak kabaret, jak mało ambitny, a uszczypliwy serial z aktorami puszczającymi oko do widza, będziesz bawił się świetnie. Wiele w obrazach rzeczywistości, przedstawionych przez Ćwieka, jest prawdy. Od prawdy o warszawskich taksiarzach, co walczą z Uberem, a oszukują pasażerów, po zasmrodzone tramwaje, wiozące pracowników korpo na Domaniewską. Jedna z bohaterek, Sawka, tak podsumowuje Warszawę: "Tu, w Warszawie, moda na bycie super zdążyła już minąć (...) Nic dziwnego, bo mamy tu tempo iście paryskie. Sushi, samurajskie kucyki, brody, humanitaryzm, czasem się coś przyjmie i spowszednieje, ale częściej mija, nim wdrożysz" (s.64). I taka jest Warszawa w książce - zatłoczona, pełna badziewia, hałaśliwa. I wypchana ludźmi, którzy najczęściej są nieszczęśliwi, choć w głowach roją im się wizje bohaterstwa.

Zawisza Czarny to postać, która stoi ponad całą tą rzeczywistością. Murzyn patriota to wrzód na nosie porządnych mniej i bardziej obywateli. Jego przygody i łotrzykowska akcja, w którą wplątują się bohaterowie, bawi, odpręża. Taka jest chyba rola tej powieści. Czytelnik poszukujący ambitnej treści, będzie zawiedziony. Czytelnik wrażliwy na piękną narrację, odłoży z niesmakiem. To prosta książka, napisana w tonie żartobliwej satyry na społeczeństwo. Na jedno popołudnie. Nie sądzę, bym jeszcze sięgnęła po pana Ćwieka, zdecydowanie wolę kryminały, powieści z drugim dnem i psychologiczne thrillery. Polecam ją natomiast wszystkim, którzy chcą wyluzować, spuścić trochę z tonu, odpocząć w weekend bez konieczności wysilania umysłu na coś bardzo ambitnego. Ja miło odpoczęłam w trakcie sesji, sięgałam po "Zawiszę", gdy mój mózg zaczynał parować i domagał się, abym na chwilę przestała myśleć poważnie. 

Książkę dostałam do recenzji od ukochanej Księgarni Tania Książka. A więcej bestsellerów znajdziecie na stronie Księgarni :)


 

wtorek, 30 stycznia 2018, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

  • A. J. Finn - "Kobieta w oknie", recenzja

    Sporo tych kobiet (i dziewczyn) w kryminałach i thrillerach nam się narobiło, prawda? Sporo z nich też poznałam i polubiłam. A debiuty w moich ulubionych gatunk

  • FEMINIZM UPRZYWILEJOWANY

    Chodził za mną ten tekst od jakiegoś czasu. Może to za sprawą mojej siostry. Podczas naszych rozmów przez Skype zawsze schodzi jakoś tak na tematy ważne. A różn

  • Thomas Olde – Heuvelt “Hex”, recenzja

    To jest mój numer jeden, jeśli chodzi o wszystkie książki, przeczytane w roku 2017. Doczytywałam ją między świętami, a Sylwestrem. Porwał mnie mroczny świat, wy