Blog > Komentarze do wpisu

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta" - recenzja

Ta powieść trafiła w moje ręce w idealnym momencie. Za oknem biało, Warszawa żyje już nadchodzącymi świętami. W moim sercu wielka radość, że za chwilę zobaczę wszystkich naszych bliskich - wielką, kochaną rodzinę. Jutro rozpoczynamy z córeczką proces przygotowywania pierników, a pewnie i choinkę ubierzemy, słuchając świątecznych przebojów. W końcu Boże Narodzenie jest tylko raz w roku, kto powiedział, że nie można cieszyć się nim odrobinę dłużej, niż nakazuje tradycja?

"Psiego najlepszego" połknęłam w jeden dzień. Kocham święta, kocham zwierzaki. Gdybyśmy mieli swoje mieszkanie, z pewnością jednego byśmy przygarnęli - i taki mamy plan, gdy dorobimy się już swoich czterech kątów. Ale jest coś jeszcze... W okresie przedświątecznym ogłoszenia na forach parentingowych, jak co roku, straszą: kupimy psa. Nasze dziecko chce mieć labradora. Szukam yorka dla córeczki. Te same pieski w sezonie letnim pojawią się na Facebooku - przywiązane do drzew w lesie, błąkające się na drogach i przy autostradach. Więc apeluję - jako blogerka, jako matka, jako człowiek o podobno zbyt wielkim serduchu - nie kupujcie psów tylko dlatego, że macie chwilową zachciankę. Pies to nie zabawka. A opieka nad nim bywa trudniejsza, niż na reklamach drogich karm i w bajkach.

Najnowsza powieść Camerona to historia bożonarodzeniowego cudu. Oto Josh - samotny programista, którego niedawno rzuciła dziewczyna. Josh boryka się z przeszłością, został opuszczony przez rodziców, przez siostrę. Szykują się kolejne, samotne święta w rodzinnym domu. Tyle, że wszystko zmienia jeden sąsiad. Ryan to podejrzany typek. Któregoś dnia, pod bzdurnym pretekstem, zostawia Joshowi pod opieką swojego psa. I odjeżdża, zanim zdezorientowany Josh zacznie protestować. W spokojne, poukładane i smutne życie bohatera wkradać zaczynają się chaos i lęk o to, czy podoła nowej roli. I tu muszę podzielić się refleksją - tę powieść śmiało możecie kupić dorastającemu dziecku, możecie przeczytać ją całą rodziną, aby poznać, jak wygląda opieka nad psem - ile kosztuje czasu, poświęcenia i jakie problemy się z nią wiążą. Nie jest to jednak dydaktyczny i moralizatorski poradnik. Przede wszystkim to ciepła, pełna bożonarodzeniowych cudów historia o rodzącej się miłości człowieka i zwierzęcia. To powieść o przebaczeniu, o sensie ludzkiego życia, o determinacji w zmianie swego dotychczasowego życia. Powieść z happy endem. Przeczytałam ją z wielką przyjemnością. 

Oczywiście, mamy tu też wątek miłosny, ale rodziców uspokoję - nie ma pikantnych scen, nie ma wulgarności. Możecie tę powieść naprawdę poczytać dzieciom (starszym dzieciom, młodszym polecam poprzednią powieść Camerona, "Był sobie pies", którą też dla Was recenzowałam jakiś czas temu). Może stanowić ona doskonały punkt wyjścia do dyskusji o tym, jak komunikować swoje potrzeby, jak tworzyć zdrowe relacje z ludźmi. Poza tym sam Josh jest bohaterem, z którym warto się identyfikować - w najcięższej dla siebie próbie wybiera uczciwość. Myślę, że w dobie miernych powieści dla nastolatków (niestety, takie jest moje zdanie, a czytam i śledzę dużo), ta powieść może się okazać świetnym prezentem pod choinkę. Dlatego polecam serdecznie, kupcie i czytajcie rodzinnie!

A za egzemplarz recenzencki dziękuję mojej ukochanej Księgarni Tania Książka. Zaś więcej bestsellerów znajdziecie, wchodząc na stronę księgarni! 

piątek, 01 grudnia 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy