Blog > Komentarze do wpisu

"Śpiące królewny" - Stephen King, Owen King, recenzja.

Zawsze uważałam Kinga za feministę. Fani jego książek z pewnością mogą zauważyć, jak wielką rolę w swojej twórczość Mistrz przypisuje kobietom. Już debiutancka "Carrie" to obraz buntu dojrzewającej kobiety wobec systemu, w jakim wyrasta - wobec dogmatów religijnych, wobec stereotypów seksualnych, wobec molestowania seksualnego. Tak rozpoczęta kariera - bohaterka mordująca wszystkich reprezentantów systemu, może budzić jedynie sympatię u tych z nas, którzy świadomi są wciąż niższej pozycji społecznej kobiet na świecie. I wdzięczność za to, że King chce tak kobiety przedstawiać, jak przedstawia od początku. Owszem, zdarzają się na łamach jego powieści kobiety, które rozumu nie mają za grosz. Ale jest ich mało. King to feminista pełną gębą - kobiety w jego książkach zawsze są silniejsze od mężczyzn, mają niesamowitą intuicję, są odważne, a przede wszystkim, to one zwykle stają się kluczem do rozwiązania zagadki, uratowania świata.

Niczym wyrocznia delficka, stanowią połączenie między dwoma światami. Co sprawia, że King tak upodobał sobie właśnie moją płeć? Myślę, że wynika to z wielkiej fascynacji kobiecością i z wielkiego szacunku do kobiet i do ich pracy. Praktycznie w każdej powieści, czy opowiadaniu Kinga pojawia się wątek kobiety, która jest tak zdeterminowana do walki o szczęście swoje i swoich bliskich, że nie zawaha się użyć całego swego (jasnego i mrocznego) potencjału, jeśli ktoś lub coś stanie jej na drodze. Wnikliwi obserwatorzy Kinga zauważą, że Mistrz od ośmiu lat, czyli powieści "Pod kopułą" przestał być autorem horrorów, a stał się pewnym specyficznym dokumentalistą Ameryki. I dokumentuje świetnie. Mimo, że w powieściach od czasu "Pod kopułą" nie latają nam przed oczami duchy, zombie i wampiry, grozy w nich nie brakuje. Ale jest to groza bliższa powieści "Misery" - największe zło mogą wyrządzić nam tylko inni ludzie. W tym wszystkim kobieta pozostaje w centrum uwagi Mistrza. W opowiadaniu "Duży kierowca" zgwałcona, zastraszona przez psychopatę pisarka sama wymierza sprawiedliwość zabójcy i jego chorej psychicznie matce. W "Dallas 63" to kobieta staje się kluczem do uratowania świata. Lisey z tytułowej powieści musi zmierzyć się z demonami przeszłości, aby pozbyć się żalu po śmierci męża. W jej historii zobaczyć można, ile kobieta jest w stanie znieść, mając za męża neurotyka z zaburzeniami. Bohaterka "Rose Madder" odważa się uciec od kata. W trylogii o mordercy z Mercedesa to Holly, zastraszona, pełna lęków i wyizolowana trzydziestolatka, przyczynia się za każdym razem do uratowania lokalnej społeczności przed mordercą. Owszem, kobiety Kinga działają z mężczyznami, z dziećmi. Ale to one najczęściej podsuwają rozwiązania, myślą, to one bywają wybrankami Boga, diabła, demonów, czy cudownych i magicznych istot. King robi tym coś bardzo ważnego, czego żaden pisarz, którego czytuję, nie dokonał - mówi światu: "Hej, bez kobiet nic by się nam nie udało na tym świecie". Pisarz zdaje sobie sprawę z tego, że jest najlepszym autorem powieści w historii całego świata (nikt nigdy nie sprzedał takiej ilości egzemplarzy swojej twórczości i nikt nie był tak płodnym pisarzem, jak King) i jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że Ameryka stoi dziś w najgorszej z możliwych pozycji (polecam pierwszy polski wywiad z Kingiem dla październikowego "Newsweeka", pierwszy numer miesiąca). Intelektualny trumpizm, a zatem segregacja ludzi, poniżanie kobiet, poniżanie innych nacji, są wielkim problemem USA. Równość płci widzimy tylko w amerykańskich komediach romantycznych w kinie. Wystarczy pojechać na prowincję, by zobaczyć, że miejsce kobiety, to kuchnia, kościół i sypialnia. Nakreślając problemy kobiet - poniżanie, wykorzystywanie seksualne, znęcanie się psychiczne i fizyczne, odbieranie praw do rozwoju zawodowego, King wychodzi poza zakres mistrza horroru. To jedyny orędownik praw kobiet na łamach literatury popularnej. I za to kocham go jeszcze bardziej.

"Śpiące królewny" to powieść utwierdzająca mnie w tym, co przed chwilą przeczytaliście. I jednocześnie powieść, która dodaje mi sił i wiary w to, że mam potężne możliwości właśnie ze względu na to, że jestem kobietą. Na początek o samym stylu. Bałam się efektu pisania powieści na spółkę z synem. Czytuję obu synów Mistrza i wiem, że mają świetne pióra i styl podobny do ojca, ale jednak jeszcze im do Kinga brakuje. Kiedyś czytałam dwie powieści, jakie King napisał z Peterem Straubem ("Talizman" i "czarny dom"). Czytałam je wiele lat temu, ale pamiętam, że wkurzały mnie fragmenty pisane przez pana Strauba. Po prostu widziałam, że są napisane gorzej. Bałam się tego samego przy "Śpiących królewnach". Zupełnie niepotrzebnie. Książka napisana świetnie. No i mogę się domyślać jedynie, jak dobrą zabawę mieli ojciec z synem. Nie wiem, czy wiecie, ale umówili się, że będą pisać po określonej ilości stron, a następnie przekazywać pracę jeden drugiemu. Mieli też zasadę, że mogą zrobić wszystko, co zechcą, co oznaczało, że gdyby Owen wkurzył ojca, to ten uśmierciłby mu potem bohatera, nad którym syn pracował z wielkim zaangażowaniem. Wspaniale, dynamicznie napisana, bez zbędnego lania wody, rozwlekania narracji. Dlatego tę prawie tysiącstronicową powieść czyta się jednym tchem.
A teraz trochę o akcji. Wyobraź sobie, że nagle wszystkie znane Ci kobiety zapadają w śpiączkę. Obrastają kokonami, pozostawiając całe swoje dotychczasowe życie, obowiązki, przyjemności, ogródki, kuchnie, miejsca pracy i place zabaw. Co stanie się z mężczyznami? Jakie demony obudzi w nich poczucie lęku o własną przyszłość? Ogromnie ważny temat, Panie King. W tej powieści jest wielki strach o to, do czego zmierza dzisiejszy świat. Kingowie pisali ją w okresie kampanii wyborczej w USA. Pewni, że wybory wygra Hillary Clinton. Żartowali, że wybór Trumpa oznaczałby taką przyszłość dla kraju, jaka opisana jest w powieści. Trump wygrał. Jego podejście do kobiet jest powszechnie znane. Kobietę trzeba czasem klepnąć w tyłek, a czasem pociągnąć za włosy, żeby wiedziała, jak się prowadzić. "Śpiące królewny" ukazują wszystkie najgorsze męskie przekonania, dotyczące kobiet. Co ważne, głównym miejscem akcji jest kobiece więzienie. "Za każdą tragedią kobiety tu uwięzionej stoi jakiś mężczyzna", powie któryś z bohaterów. Tragiczne są dzieje bohaterek. Ale, jak to King, wielbiciel dobrych zakończeń (a my też takie kochamy, prawda?), pokazuje nam wszystkim, że nawet po największej tragedii kobieta jest w stanie się podnieść, odnaleźć w sobie niespotykaną siłę. To kobieta może zadecydować o tym, jak będzie wyglądał świat. I lepiej, żebyście o tym pamiętali, Panowie. Bo któregoś dnia możemy wszystkie po prostu zasnąć.
Serdecznie polecam, za za egzemplarz recenzencki dziękuję ukochanej Taniej Książce. Więcej nowości znajdziecie na stronie księgarni!
W witrynie Księgarni Tania Książka znajdziecie całą kolekcję powieści i opowiadań mistrza Stephena Kinga!!!! Zachęcam z całego serca!!!!
niedziela, 19 listopada 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy