Blog > Komentarze do wpisu

„List z przeszłości” – Mairi Wilson, recenzja

Nie znałam autorki tej książki, nie miałam pojęcia, na co trafię podczas czytania. I przyznam teraz, już po pożegnaniu z bohaterami, że czytanie tej powieści było dla mnie lekką i przyjemną przygodą. Jak podróż pociągiem do rodziców, jak niedzielny spacer do parku. Relaks. I w zasadzie tego potrzebowałam. Odsapnąć od wyższych procesów poznawczych, od metodologii badań psychologicznych, od morderców, psychopatów i zaginionych dzieci. I efekt osiągnęłam.

„List z przeszłości” to powieść, przy której naprawdę można odpocząć, a która jednocześnie wciąga. Lexy Shaw to dziewczyna, której poukładany świat w jednej chwili zwyczajnie się rozsypał. Kolejno umierają jej matka oraz przybrana babcia. W zasadzie jedyne osoby na świecie, którym na Lexy zależało. Chłopak odszedł do nowej, młodszej kochanki, a w dodatku śmierć kobiet powoduje lawinę tajemniczych wydarzeń. W ręce bohaterki trafiają dziwne dokumenty i listy, które jednoznacznie wskazują, że obie zmarłe wiele zataiły przed dziewczyną, jeśli chodzi o losy ich rodziny.

Przygnębiona sprzecznymi informacjami, w poczuciu bycia oszukiwaną, ale i ciekawa tego, co skrywały matka z babcią, Lexy wyrusza w największą podróż swojego życia, do Afryki, aby odnaleźć korzenie. Chęć bycia kochaną, chęć odnalezienia krewnych, ale – przede wszystkim – chęć dotarcia do własnej tożsamości, popchną ją w sam środek zdumiewającej historii. Malawi stanie się nie tylko kolorową, egzotyczną przystanią, ale i miejscem wydarzeń, które narażą życie Lexy i jej nowych przyjaciół. Z wielką przyjemnością towarzyszyłam bohaterce w prywatnym śledztwie, które poprowadziła, aby odkryć tajemnice sprzed lat. „List z przeszłości” ma w sobie dramat, ma kryminał, jest łotrzykowski klimat, jest humor. Styl pisania autorki nie mógłby konkurować z pisarzami, których czytuję na co dzień, ale trzeba przyznać, że jej pomysłowość co do wydarzeń i osób za nie odpowiedzialnych, zdumiewa. I fantastycznie było odkrywać wraz z Lexy wszystkie zagadki. Jako czytelnik dałam się kilka razy wywieść w pole, a uwierzcie – jestem mistrzynią suspensu – bardzo szybko wychwytuję, kto popełnił zbrodnię. Właśnie dzięki tej umiejętności stopniowego odsłaniania nowych faktów przez panią Wilson, tak dobrze „List z przeszłości” mi się czytało. Mam wrażenie, że autorka miała wielką zabawę przy tworzeniu tej historii – i super. Naprawdę dobrze jest czasem odpocząć przy lekturze innej, niż te czytane na co dzień.

Jest w tej powieści coś jeszcze, dla mnie ważnego. Jest siła kobiet, które są w stanie przetrwać więcej, niż mogłoby się wydawać każdemu facetowi na świecie. Jest moc przyjaźni, która zdolna jest do największych poświęceń. Jest ważny temat przeciwstawiania się przemocy wobec kobiet. Więc z jednej strony mamy tu powieść łotrzykowską, powieść akcji, z drugiej zaś – ważny głos, który krzyczy: „Kobiety są najsilniejsze na świecie”. I tym pani Wilson ostatecznie kupiła moją sympatię.

Komu polecam? Zmęczonym, zestresowanym, pragnącym zapomnieć o własnych smutkach i niemocy. Ta powieść ma w sobie klimat „Jedz, módl się i kochaj”, a bohaterka jest tak uroczą gapą, a jednocześnie tak zdeterminowaną i odważną babką, że śledzi się jej losy z uśmiechem.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od ukochanej Księgarni Tania Książka. A więcej nowości znajdziecie, zaglądając na stronę Księgarni, do czego Was serdecznie zachęcam!


czwartek, 30 listopada 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy