Blog > Komentarze do wpisu

JAROSŁAW RYBSKI - "WARKOT" - RECENZJA

Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczywiście istnieje, bo nie mogłam wręcz uwierzyć, że tej powieści nie napisał Pilipiuk. Serio. A na koniec miałam napisać do autora, że bardzo mu dziękuję i że czekam na kolejne powieści, bo właśnie szaleńczo zakochałam się w jego piórze.

"Warkot" to jedna z tych powieści, jakie darzę szczególną sympatią. Polska tużpowojenna. Lata 50, początek. Wrocław to tygiel kultur, wciąż z niepokojem obwąchujących się na ulicy, a czasem szczerzących na siebie kły. Jest bal, są ciemne ulice, szemrane interesy, są nowopowstające osiedla, jest partia, jedyna słuszna, są dziewczęta w cudem zdobytych pończochach, są piwa pite wprost z butelki, są śledzie, dym papierosowy jest, mundurowi, pijaczkowie, jest życie piękne, brzydkie, brudne i zachwycające jednocześnie. Wspaniale opisane, z dynamiką, werwą, uczuciem. No i jest Janek Warkot, Bogu ducha winien student, pracownik drukarni, który wplątany zostaje w nielichą intrygę.

Bo po Wrocławiu krąży czarna pobieda. Ludzie widzieli, jak wieczorami przemyka przez miasto. A potem, nad ranem, zawsze jakiś stróż lub przodownica pracy, pędząca do fabryki, znajdują zwłoki. Ale nie zwykłe zwłoki, tylko pozbawione krwi. Kto za tym wszystkim stoi?  Tę zagadkę będzie musiał rozwiązać właśnie Janek, wraz ze stworzoną przypadkowo kompanią, składającą się z nieśmiertelnego dżentelmena, pana Kapusty, przystojnego policjanta Gromiła i niezbyt rozgarniętej panienki. Ten nietypowy zespół zmierzy się nie tylko z socjalistyczną, szaro-burą polską mentalnością, ale i ze zjawami z Piekła rodem. A to wszystko czytelnik dostaje na tacy wraz z humorem, przymrużeniem oka, wspaniałą panoramą socjologiczną miasta, gwarą, terkotem kół w dorożkach, dowcipami wąsatych panów w barach, żartem z Dana Browna, z miejskich legend i sagi "Zmierzch".

Zanim przeczytałam "Warkota" był na świecie tylko jeden pisarz, przy którego książkach zaśmiewałam się do łez i był nim Pilipiuk. Jego seria o wampirach jest genialna. No a teraz pan Pilipiuk ma konkurencję. Bohaterowie Rybskiego są fantastycznie skrojeni. Jakbym oglądała dokumentalny film o powojennym Wrocławiu. Błyskotliwie napisana, zupełnie inny obraz Wrocławia nam daje, niż sztywny i poważny Breslau mojego ukochanego Marka Krajewskiego. Autor ma świetne pióro, a takiej brygady antyterrorystycznej nie spotkałam nawet u Marvella. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom o Bractwie Wrocławskim. W "Warkocie" jest ogromny potencjał. Naprawdę, gdybym dostała fragment bez okładki, byłabym skłonna przysiąc na Pismo Święte, że to sam mistrz Pilipiuk stworzył tę fenomenalną, żartobliwą i wciągającą powieść.

Polecam!!!

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Księgarni Tania Książka. Sięgajcie po nowości, jakie teraz Księgarnia dla Was przygotowała!

czwartek, 19 października 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Jarosław Rybski, 185.135.3.*
2017/10/20 09:15:13
Dziękuję za miłe słowa. Drugi tom prawie gotów, na pewno będę krzyczał na fb. Wydawca pytał o trzeci... też właściwie wymyślony. Takie recenzje wprawiają mnie we wspaniały nastrój na resztę dnia. Pozdrawiam serdecznie,
JR
P.S. Udostępniłem na fb.
-
2017/10/30 08:17:29
Taki komentarz od samego autora to dla blogera zaszczyt! Czekam z zapartych tchem i mam nadzieję, że za kilka lat seria o Warkocie będzie miała u mnie swoje miejsce na półce :) Pozdrawiam!