Blog > Komentarze do wpisu

PAULA HAWKINS - ZAPISANE W WODZIE, RECENZJA

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Paula Hawkins doczekała się fali krytyki. "Dziewczynę z pociągu", jej pierwszą powieść, pochłonęłam w jedną noc, jak mój ukochany Stephen King, który z resztą mi ją polecił, podobnie jak milionom innych fanów na całym świecie. A wiadomo, że King nie poleca kiepskich książek, prawda?

Czekałam na "Zapisane w wodzie" w napięciu, zastanawiając się, czy i tym razem autorka wrzuci mnie w labirynt psychologicznych rozgrywek międzyludzkich i zbrodni. W "Dziewczynie z pociągu" urzekł mnie styl, urzekła mnie nieszablonowość bohaterki, mroczny klimat i niejednoznaczność wszystkiego, co się dzieje i każdego wyboru, dokonanego przez bohaterów. Bardzo chciałam, żeby "Zapisane w wodzie" wkręciły mnie w mrok z taką samą siłą. I nie zawiodłam się.

Zacznę od tego, że mam osobisty problem z wodą. Woda mnie przeraża. Fascynuje i zachwyca - tak. Ale przede wszystkim przeraża. Raz - topiłam się w Bugu w swoje dziewiętnaste urodziny. Dwa - pamiętam film "Piątek 13 tego" i to, jak ręka Jasona wychyla się ze spokojnej wody. Trzy - kiedyś przy mnie utopił się chłopak. I widziałam, co stało się z jego matką. Więc mam problem z wodą. W sytuacjach stresowych zawsze śni mi się woda. Jakieś jezioro, do którego wpadam, koszmary okrutne. Tak więc "Zapisane w wodzie" było dla mnie - fanki literatury grozy - czymś długo wyczekiwanym. Wiecie, fajnie jest mierzyć się z koszmarami, leżąc jednocześnie na wygodnej kanapie, z poduchą pod głową, prawda?

Doczekałam się i - podobnie, jak pierwszą powieść pani Hawkins - połknęłam z wypiekami na twarzy. Będą Was do tej powieści zniechęcać. Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego. Hawkins pisze lepiej, niż Coben i lepiej, niż Masterson, których tak cały świat kocha. A "Zapisane w wodzie" to powieść doskonale skonstruowana. Z resztą, już cytat z mojego ukochanego neurologa i pisarza, Olivera Sacksa, sprawił na wstępie, że książka zdobyła moje serce, zanim jeszcze przeszłam do lektury.

Małe miasteczko, w którym wszyscy świetnie się znają i wiedzą o sobie nawzajem więcej, niż gotowi są przyznać. Nel Abott nigdy nie była w miasteczku lubiana. Przede wszystkim ze względu na urodę i inteligencję. Ale nie tylko. Za dużo chciała wiedzieć i za bardzo interesowała się Topieliskiem. To piękne miejsce o przerażającej historii. Jest jak japoński las Aokigahara. Przyciąga samobójców. A wśród nich same kobiety. Nel pisała o Topielisku. Zbierała o nim informacje. Kiedyś topiono tu czarownice. Potem ladacznice, kobiety chore psychicznie, nieszczęśliwie zakochane i słabe same wybierały skok z wysokiej skały i śmierć w wodzie. Nel skończyła tak samo. Znaleziono ją w wodzie.

Zostawiła po sobie córkę, zbuntowaną Lenę, którą teraz opiekować się będzie siostra Nel, Jules. Niezabliźnione rany znowu zaczynają się otwierać, gdy tylko Jules przekracza próg rodzinnego domu. Zakompleksiona w dzieciństwie, otyła, wyśmiewana przez zmarłą siostrę, nigdy nie zdołała wybaczyć jej doznanych krzywd. Tak samo, jak nigdy nie zdołała z siostrą przepracować tragedii, która dosięgnęła je obie, gdy były jeszcze dziećmi. Teraz będzie musiała nie tylko zaopiekować się siostrzenicą, tak bardzo przypominającą Nel, ale i zmierzyć się ze wszystkimi duchami i koszmarami dzieciństwa i młodości. A także dotrzeć do prawdy o śmierci siostry.

Ta książka pod każdym względem jest doskonała. Narracja prowadzona z perspektywy wszystkich ważnych postaci, pomysł na akcję i wydarzenia. Napięcie od pierwszych zdań. Czy wśród narratorów jest morderca? Czy Nel zabiła się sama? Co chcą ukryć bohaterowie? Kto jakie grzechy ma na sumieniu? Co ukrywa się za pastelowymi firankami okien w uroczych domkach? Nawet wprawny czytelnik, jak ja, może dać się zwieść autorce na dalekie manowce. I o to chodzi! Bo zakończenie zaskakuje. 

Ale jest w tej powieści coś jeszcze - i mam nadzieję, że nie tylko mi udało się to dostrzec. Ta powieść to ważny głos dla wszystkich kobiet. Głos w naszej obronie. Problematyka molestowania seksualnego, przemocy wobec kobiet, problematyka nierówności płciowej, krzywdzące stereotypy na temat ról męskich i kobiecych - to wszystko Hawkins też porusza! Nie jest to po prostu kolejny thriller, jakich teraz dziennie wychodzi kilkadziesiąt. Jako kobieta - feministka, zwróciłam na to od razu uwagę. Mamy tu problem znany i na polskim podwórku. Mężczyzna to ten, który może więcej. Kobieta to ta, która nigdy nie powinna mu odmawiać. Ma być jednocześnie żoną, pokorną i cierpliwie znoszącą upokorzenia, katoliczką i przykładną matką. Każda, która nie wpisuje się w ten kanon męskiego ideału, zasługuje na karę i największe upokorzenie. Podobnie, jak kobiety odważne, śmiało głoszące swoje zdanie. Te zawsze są nazywane ladacznicami, czarownicami, heretyczkami. Wiem, że wielu ludziom wydaje się cały czas, że takich problemów już świat współczesny i nasza cywilizacja nie ma. Że żyjemy w świecie równych praw i świecie, w którym krzywdzące szufladkowanie istnieje tylko na łamach literatury. "Zapisane w wodzie", podobnie jak trudny i wspaniały serial (na podstawie znakomitej powieści) "Opowieść podręcznej", porusza ważny temat przemocy wobec kobiet. Hawkins wyszła poza ramy zwykłego thrillera. Zrobiła coś więcej - powiedziała czytelniczkom: Hej! Takie rzeczy, jak gwałt dzieją się codziennie! Takie rzeczy, jak bicie też! Ale to nie znaczy, że masz się na nie zgadzać! Bądź, jak Nel, jak Lena, jak Jules. Walcz o siebie, o swój indywidualizm, o swoje zdanie. I nie daj się zmanipulować żadnemu mężczyźnie.

Bardzo polecam. A za egzemplarz autorski, jak zawsze - dziękuję Księgarni Tania Książka.

Na stronie Księgarni znajdziecie wiele bestsellerów! Zapraszam!

poniedziałek, 12 czerwca 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy