Blog > Komentarze do wpisu

"LIST DO NIENARODZONEGO DZIECKA" ORIANA FALLACI, RECENZJA

Orianę Fallaci znam i kocham czytać, więc gdy tylko zobaczyłam na stronie Taniej Książki, że na rynku ukazał się "List do nienarodzonego dziecka", wiedziałam, że poproszę o egzemplarz recenzencki. I że czeka mnie nieprzespana noc, pełna łez, bo Fallaci zawsze zmusza mnie do łez.

Co ciekawe, "List do nienarodzonego dziecka" napisany został w 1979 roku. W Polsce ukazał się po raz pierwszy w roku 2013. Długa przepaść, prawda? W moje ręce trafiło wydanie najnowsze, z 2017 roku. I jestem wdzięczna za to, że Świat Książki po raz drugi wydał tę niewielką powieść. Bo jest ona głosem wszystkich kobiet świata. I powinna być czytana obowiązkowo przez każdą z nas.

Fallaci zawsze w swojej literaturze pokazywała mocny pazur. Podkreślała konieczność zwrócenia uwagi nie tylko na problemy świata i zło, jakie robi człowiekowi religia (szczególnie islam), ale przede wszystkim na problemy słabszych - szczególnie kobiet, które wciąż mogą mniej i muszą więcej, niż mężczyźni. Drastyczne przypadki morderstw, gwałtów i cierpienia, jakie opisywała w swej twórczości, wywracały mi żołądek i sprawiały, że zaczynałam płakać. Fallaci była jedną z najodważniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek tworzyły literaturę i zapisywały dzieje świata (Fallaci była nie tylko pisarką, ale i dziennikarką, a także korespondentką wojenną). Jest jedną z moich największych bohaterek w życiu. Wiecie, dlaczego szczególnie? Bo jest kobietą. A odważyła się wiele razy spojrzeć w oczy śmierci, dyktatorom i nadal pisać o tym, jak okrutne zło wyrządza człowiek człowiekowi. I jak okrutny świat jest dla kobiet. Moralna misja, jaką wzięła na swe barki, misja uświadamiania czytelnikom na całym świecie, czym jest wojna, czym jest religia, czym jest przemoc, stawia ją w moim osobistym rankingu ważnych ludzi świata na pierwszym miejscu. Zrobiła to, będąc kobietą w męskim świecie. Świecie, który kobiet się boi i który kobiet nienawidzi.

"List do nienarodzonego dziecka" odsłonił przede mną nowy obraz Fallaci. Ta krótka powieść rozrywa serce. I powinna zostać przeczytana przez każdą kobietę w Polsce. Bohaterka w formie monologu zastanawia się nad tym, czy urodzić dziecko, czy dokonać aborcji. Jest rok 1979. Bohaterka nie ma męża i mieć nie chce, tym bardziej po tym, jak ojciec dziecka szantażem zmusza ją do aborcji. To typowa inteligentka, singielka z dobrą posadą i ładnym mieszkaniem. Zachodzi w ciążę nieplanowaną. W dramatycznym monologu toczy ze sobą walkę o to, czy powinna urodzić, czy też nie. Odzywają się w niej różne głosy, przesądy, mity i wierzenia wtłaczane każdej kobiecie przez kulturę i społeczeństwo. Są dni, kiedy chce urodzić, kiedy dotyka brzucha i wyobraża sobie człowieka w środku niej. Są dni, kiedy czuje się źle i żałuje decyzji o tym, żeby urodzić. Otoczenie nie pomaga. Przyjaciółka, szef, ojciec dziecka, a nawet lekarz - wszyscy przekonani są, że aborcja byłaby lepsza. Samotna matka nie da sobie przecież rady. Samotna matka nie utrzyma dziecka, nie będzie go wystarczająco kochać, samotna matka jest zła, jest ladacznicą, która funduje dziecku dramatyczny los. Rodzenie dzieci powinno zostawić się mężatkom, katoliczkom. A z resztą, bohaterka ma przed sobą przyszłość, prawda? Doskonałą posadę. Jak mogłaby to wszystko stracić, wchodząc w rolę matki? 

Presja innych, brutalność otoczenia sprawiają, że bohaterka czuje się w swoim świecie coraz bardziej samotna i nieszczęśliwa. Jednocześnie jesteśmy świadkami narodzin najbardziej intymnej więzi na świecie - więzi matki i dziecka. Mówienie do brzucha, opowiadanie mu bajek, to wszystko zdaje się być jedynym sensem. Ofiarowanie życia. Ale czy warto żyć w tak podłym świecie? W świecie, gdzie ludzie są traktowani nierówno? Bohaterka opowiada nienarodzonemu dziecku, jak brutalnie działa świat. Chce je przygotować do tego, co je czeka. Jednocześnie chce je chronić. Każda z nas, która była kiedykolwiek w ciąży, zna te dylematy i lęki. Ale ile z nas usłyszało, że nie powinno rodzić? Że będzie złymi matkami? Że samotnie wychowywać dziecka nie wypada? Ile z nas uwierzyło tym wszystkim, którzy wiedzą lepiej? Brzemię, jakie społeczeństwo kładzie na barkach kobiet jest ogromne i niepojęte. Brzemię matki, katoliczki, Maryi - matki Jezusa. To okrutne, mówić nam, jak powinnyśmy żyć. Decydować o naszym brzuchu i macicy. Problem poruszany w powieści Fallaci jest bardzo aktualny. Nieustannie świat waży naszą płeć - mężczyzna cały czas pozostaje cięższy i bardziej wartościowy, niż kobieta. A czy płeć ma znaczenie? Czy tak naprawdę to ona powinna decydować o tym, kim jest dany człowiek? "Dziecko, usiłuję ci wyjaśnić, że bycie mężczyzną nie oznacza, że ma się z przodu ogon. Oznacza, że jest się osobą. To cudowne słowo: osoba, bo nie zdradza, czy jest się mężczyzną, czy kobietą, nie wytycza granic pomiędzy kimś, kto ma ogon, a kimś, kto go nie ma. Z resztą, granica oddzielająca kogoś, kto ma ogon od kogoś, kto go nie ma, jest bardzo cienka: praktycznie sprowadza się do wyhodowania, lub nie, dziecka w brzuchu. Serce i mózg nie mają płci. Ani nawet sposób zachowania. Jeśli będziesz osobą, która ma serce i mózg, pamiętaj, że nie będę ci się starała narzucić, żebyś zachowywało się tak, albo inaczej, stosownie do tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Poproszę cię tylko, żebyś dobrze wykorzystało cud narodzin, żebyś nigdy nie postąpiło tchórzliwie" (s.18-19).

Pojawia się w powieści problematyka gender - czym jest płeć? W jaki sposób płeć pomaga, a w jaki krzywdzi? Mądra, wartościowa, wzruszająca i pięknie napisana powieść. Smutna, ale jest w niej wiele dobra i miłości. Obowiązkowa do przeczytania przez każdą kobietę i przez każdego mężczyznę, który żyje z kobietami i wśród kobiet. Ja swój egzemplarz stawiam na szczególnym miejscu. Za 15 lat przeczytam to razem z córką. 

Za egzemplarz recenzencki, jak zawsze, dziękuję Księgarni Tania Książka.

Orianę Fallaci dostaniecie w dziale powieści psychologiczne. Na stronie księgarni znajdziecie także jeszcze więcej nowości od Taniej Książki!

piątek, 16 czerwca 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

  • MARGARET ATWOOD "OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ" - RECENZJA

    Nie czytałam nigdy dotąd żadnej powieści pani Atwood, choć wiele moich koleżanek oraz moja siostra, które mieszkają poza Polską, znają ją od lat. Tak naprawdę,

  • JAROSŁAW RYBSKI - "WARKOT" - RECENZJA

    Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczy

  • JOE HILL "STRAŻAK" - RECENZJA

    Jak większość z Was, Drodzy Czytelnicy, wie, mam bzika na punkcie Stephena Kinga. Chyba więc oczywiste jest, że fiksacja ta zaczęła obejmować także jego synów,