Blog > Komentarze do wpisu

10 SPOSOBÓW, JAK NIE NAUCZYĆ SIĘ JĘZYKA POLSKIEGO

Moi klienci codziennie zadają mi jedno, fundamentalne pytanie: Jak zacząć mówić po polsku? Przychodzą na moje zajęcia, gdzie rozmawiamy tylko w języku polskim. Robią ćwiczenia, piszą, mówią. A potem wracają do domów, gdzie używa się języka rodzimego. Należ też dodać, że wielu z nich nie ma polskich znajomych. A zatem znów sytuacja się powtarza - każda konwersacja jest w języku podstawowym. Polski schodzi na dalszy plan. Dwa, trzy razy przyjdzie się do mnie na lekcję. Czy to dużo, czy to mało? W dzisiejszym wpisie mam dla Was listę sposobów na językową katastrofę. Na podstawie doświadczeń moich uczniów stworzyłam listę wszystkich działań, które oddalą Cię od nauki języka polskiego na dobre. To co? Zaczynamy?

1. Zapisz się na bezpłatny lub bardzo tani kurs języka polskiego. Niestety, wszystko, co tanie, ma też dosyć niską jakość. Tak, wiem, że są w Warszawie kursy języka polskiego, prowadzone przez Fundacje, Stowarzyszenia, albo różne pseudo-szkoły. Widzę czasem oferty "150 zł miesięcznie kurs polskiego". Jak to widzę, to mam wrażenie, że patrzę na najtańszy pasztet w Biedronce. Czyli taki, którego nie dałabyś do zjedzenia nawet psu. Niestety, z kursami polskiego (a także innego języka) też tak jest! - i tu szybko spójrz na kolejny punkt...

2. Idź do nauczyciela, który nie ukończył filologii polskiej w Polsce. Kursy te prowadzą albo studenci, albo wolontariusze. Najczęściej osoby bez żadnego dyplomu filologii polskiej, dyplomu uprawniającego do prowadzenia szkoleń i warsztatów - po prostu chętni, którzy wyliczyli sobie, że 10 pań z Ukrainy po 150 zł da im zarobek 1500 zł miesięcznie. Druga sprawa - kursy te często prowadzą osoby, które nie są Polakami i które same znają tylko podstawy polskiego. Jak to się kończy? Przychodzą do mnie klienci, którym ukraińska/białoruska nauczycielka wmówiła, że "Ł", "L" i "W" to jedna i ta sama głoska. Przychodzą i narzekają, że są zawiedzeni. Potrzebny Ci dobry kurs. A za dobry kurs się płaci. Potrzebny Ci dobry nauczyciel. Czyli taki, który ukończył filologię polską - w POLSCE. Zobacz, jak wygląda to w polskich szkołach. Mnie angielskiego uczyli angielscy nauczyciele. Co to dało? Mam świetny angielski akcent. Przy polskim nauczycielu raczej bym tego nie osiągnęła.

3. Zapisz się na kurs i...licz na to, że 90 minut lekcji i nauczyciel zrobią wszystko za Ciebie. To doskonały sposób na językową katastrofę! Przecież 90 minut 3 x w tygodniu powinno wystarczyć, prawda? Nie uważaj na zajęciach, nie odrabiaj prac domowych, bo przecież nie masz czasu. W ogóle najlepiej ogranicz się tylko do pracy na lekcjach, a potem dziw się, że Twoja koleżanka, która dodatkowo powtarza materiał w domu, czy tramwaju, mówi lepiej od Ciebie. A! Wymagaj od nauczyciela, żeby powtarzał Ci trzecią lekcję z rzędu ten sam materiał, bo Ty przez poprzednie dwie lekcje byłeś rozkojarzony, albo byłeś na długim urlopie i wszystko zapomniałeś, albo po prostu nie zrobiłeś pracy domowej i teraz nauczyciel powinien Ci wszystko sam do głowy wbić. Bo przecież Ty pracować nie będziesz, prawda? Wystarczy, że przychodzisz na lekcję :)

4. Ograniczaj się do znajomych z Twojego kraju. Nie rozmawiaj z Polakami nigdy i pod żadnym pozorem. W sklepie przy kasie tylko kiwaj głową, albo posługuj się migowym, jeśli go znasz. Kiedy jakiś Polak coś do Ciebie mówi, zacznij uciekać. Bo przecież Ty nie mówisz perfekcyjnie! Mówisz źle, prawda? W ogóle jesteś beznadziejny i do niczego się nie nadajesz. Po co Ci w ogóle ten polski? Powiesz coś po polsku i zostaniesz wyśmiany przez Polaka.

5. Nie czytaj po polsku. Nawet nie próbuj! To takie trudne i tyle słów. Tak, wiem, że polskie dzieci czytają "Lokomotywę" i "Murzynka Bambo", gdy uczą się czytania po polsku. Ale skoro Ty nie jesteś w stanie przeczytać Dostojewskiego w polskim przekładzie po miesiącu pobytu w Polsce, to znaczy, że jesteś beznadziejny i w ogóle nie powinieneś brać się za cokolwiek po polsku. Więc: nie czytaj prasy, nie czytaj portali, nie czytaj prostych bajek dla dzieci, które mogłyby Ci pomóc, ale przecież to śmieszne, bo Ty jesteś taki dorosły. 

6. Nie oglądaj polskich filmów i seriali. Przede wszystkim dlatego, że w Internecie masz dostęp do filmów i seriali rosyjskich, ukraińskich, niemieckich, angielskich, czy hiszpańskich. Więc po co miałbyś oglądać coś po polsku? Przecież nic z tego nie zrozumiesz. Włączyć jednocześnie polskie napisy, żeby słuchać i czytać? To za trudne! Napisy lecą szybko, Ty nic nie zrozumiesz! Tylko się namęczysz i rozboli Cię głowa. To zdecydowanie za dużo informacji!

7. Zawsze i każdemu powtarzaj, że źle mówisz po polsku. Powtarzaj to, jak mantrę, a zobaczysz, jak szybko stanie się cud i zaczniesz sam w to wierzyć, a następnie naprawdę cofną się wszystkie Twoje umiejętności w zakresie mówienia po polsku. Więc pamiętaj: masz kłopoty z konwersacją, masz kłopoty z gramatyką, masz kłopoty z mówieniem, masz kłopoty ze wszystkim, co związane z językiem polskim. Mówisz źle. Nie zapomnij poskarżyć się dziś na to trzem kolegom lub koleżankom.

8. Nie proś nauczyciela o dodatkowe zadania, które Cię zmotywują do działania/nauki. Nigdy! Dodatkowe zadania to strata czasu, Ty masz dziecko, pracę, dom do ogarnięcia, fitness, tipsy, fryzjera, okna do umycia, dziecko w przedszkolu, męża w pracy i teściową na głowie. Czyli wszystkie wymówki świata. Z góry załóż, że nie masz czasu na prace domowe i dodatkowe zadania. I powtarzaj to nauczycielowi na każdej lekcji. Aż któregoś dnia obudzisz się z myślą, że nie masz czasu na polski i po prostu nie przyjedziesz więcej na kurs, tracąc swoje pieniądze.

9. Oszukuj, że wszystko rozumiesz, bo wstydzisz się przyznać, że tak nie jest. To jeden z moich ulubionych sposobów na katastrofę! Uczeń kiwa głową, że wie, że rozumie. A potem pisze test, albo ma coś zrobić samodzielnie i okazuje się, że wcale tak nie jest. Że nie rozumie biernika, trybu przypuszczającego, albo wołacza. Takie oszukiwanie wynika z wstydu - chcemy, by ludzie uważali nas za omnibusów. Ale po co? Relacja uczeń - nauczyciel ma być oparta na uczciwości. 

10. Nie diagnozuj swoich luk kompetencyjnych. Nie przychodź do mnie na konsultacje, abym zdiagnozowała Twój poziom polskiego. Nie pisz testów, nie korzystaj z mojego doradztwa. Nie sprawdzaj co jakiś czas swojego postępu w nauce. Niech dzieje się samo. Jak się nauczysz, to fajnie, a jak się nie nauczysz, to przecież nie Twoja wina, prawda?

A gdy już masz cały arsenał sposobów na językową katastrofę, to ruszaj! Do dzieła! Nie ucz się polskiego w ogóle, albo rób to niewłaściwie! A na pewno Twoja katastrofa będzie piękna!

***a już jutro kolejny wpis dla Was - tym razem bardzo poważny ;)

Jeśli nie chcesz katastrofy, zapraszam Cię na moje kursy języka polskiego:

Agata Sosnowska: tel. 883-936-282.

czwartek, 27 kwietnia 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

  • MARGARET ATWOOD "OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ" - RECENZJA

    Nie czytałam nigdy dotąd żadnej powieści pani Atwood, choć wiele moich koleżanek oraz moja siostra, które mieszkają poza Polską, znają ją od lat. Tak naprawdę,

  • JAROSŁAW RYBSKI - "WARKOT" - RECENZJA

    Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczy

  • JOE HILL "STRAŻAK" - RECENZJA

    Jak większość z Was, Drodzy Czytelnicy, wie, mam bzika na punkcie Stephena Kinga. Chyba więc oczywiste jest, że fiksacja ta zaczęła obejmować także jego synów,