Blog > Komentarze do wpisu

"Wybrany" Urszuli Sowińskiej - recenzja

Przyznam szczerze, że po tę powieść sięgałam z lekkim niepokojem. Nieznana mi autorka, nieznane mi wydawnictwo. Ciekawość czytelnicza jednak zwyciężyła - i bardzo dobrze, bo dosłownie w cztery godziny pewnej soboty połknęłam tę powieść, znikając ze świata.

"Wybrany" przede wszystkim jest powieścią świetnie napisaną. Autorka pisze nie tylko dobrze - pisze wściekle dobrze, a tu należy dodać, że pisze o mężczyźnie. Język jest plastyczny, narracja prowadzona jest dynamicznie, ale jednocześnie malowniczo. Dałam się wciągnąć temu i przenieść w inną czasoprzestrzeń. Miałam wręcz wrażenie, że ten język tnie serducho, jak żyleta. Momentami miałam ciarki, momentami bolał mnie z emocji brzuch. Dawno nie czytałam tak doskonale od strony językowej napisanej powieści. Autorka musiała w życiu przeczytać mnóstwo smacznej klasyki i to widać w każdym akapicie. Zmysł prowadzenia czytelnika w zakamarki duszy bohatera za pomocą wściekle dobrych epitetów, opisów, krótkich, lecz nasycających głód zdań - za to wielkie brawo, Pani Urszulo! Płynęłam przez tę powieść z wypiekami na policzkach. Rzadko zdarza mi się wracać do wybranych fragmentów i czytać je sobie na głos, ciesząc się brzmieniem i dynamiką doskonale dobranych wyrazów. Przy "Wybranym" zdarzyło mi się to co najmniej trzy razy. I już tym autorka kupiła moje serce.

Ale to dopiero początek...

Bohater "Wybranego" to chłopak, którego nie da się chyba lubić. Outsider. Trochę, jak bohater "Pana Robota". Ma podobne przemyślenia co do świata i ludzi. Nie lubi ludzi, nie lubi siebie, nie lubi rodziny. Jest zawiedziony życiem do bólu. Skończył studia, miał robić karierę, a tymczasem pracuje w supermarkecie. Czuje się lepszy od innych, ma wiedzę, przeczytał w życiu wiele książek. I co z tego? Pracuje za grosze, mieszka w obskurnej kawalerce ze współlokatorem pijakiem. Nie ma do czego wracać po pracy i nie ma nikogo, komu mógłby zaufać, nie ma nikogo, kto intelektualnie na tyle by go zaciekawił, by można stworzyć wartą poświęceń i czasu relację. Co z tego, że inni próbują się z bohaterem zaprzyjaźnić. Co z tego, że mają o nim dobre zdanie, że starają się go zrozumieć, skoro on sam jest tak nieszczęśliwy i tak egoistycznie zaprogramowany przez młodzieńcze nadzieje, że widzi dookoła jedynie winnych swej niedoli?

Było mi przykro o tym czytać. Początek moich studiów w Warszawie, wielkie nadzieje i brutalna rzeczywistość. Zasuwanie za grosze w kiepskich pracach, żeby opłacić czynsz w podłych mieszkaniach. Okropni współlokatorzy, nieustanne przeprowadzki, wielka zazdrość wobec tych, którzy mieszkają z rodzicami i dostają kieszonkowe. Och, jak mi to wszystko "Wybrany" przypomniał! 

To nie jest jednak powieść o tym, że życie jest złe, a winę za to zło zawsze ponoszą inni. To powieść także o tym, jak niewiele potrzeba, by zmienić w swym życiu totalnie wszystko. Akcja odgrywa jednak dużo mniejszą rolę, niż to, co dzieje się w psychice bohatera. Przynajmniej na początku... Gdybym miała porównać tę książkę do kinematografii, to zauważyłabym podobieństwo do Lyncha, do Kubricka. Grozę i obrzydzenie budzi stopniowo narastająca zmiana w Wybranym. Z zawiedzionego i zniesmaczonego życiem chłopaka zmienia się bowiem Wybrany w desperata, który zrobi wszystko, by poprawić swój byt. Tęskni za kinem, za teatrem, za muzyką, za możliwością kupienia w księgarni dowolnej ilości książek, ale tęskni też za dobrym jakościowo jedzeniem i lepszym mieszkaniem. Nie widzi dla siebie innych szans, jak złamanie prawa. I tu akcja zaczyna się toczyć szybko. Zaskakuje. Na pierwszy plan wkraczają inni bohaterowie, o tak samo skomplikowanej psychice. Losy ich nagle splatają się ze sobą, wywołując doskonale zaplanowaną przez autorkę burzę.

"Wybrany" ma morał, ale tego nie zdradzę. Zakończenie zaskakuje. Nie znoszę książek z morałem, ale tym razem morał został zastosowany tak naturalnie i wydaje się tak oczywisty, że pozostaje mi za niego autorce podziękować.

Ta powieść łączy ze sobą thriller, wątek psychologiczny, kryminalny, ale stanowi też socjologiczny obraz młodego pokolenia ludzi zaczynających życie w dużym mieście. Jest ciężka do uniesienia, jeśli czytelnik "ma już swoje lata" - przeżył wiele i wie, że w życiu można zapracować uczciwie na dobry byt. Może być trudna w odbiorze dla ludzi, którzy nigdy nie znaleźli się na krawędzi, nigdy nie martwili się o pieniądze na chleb, czy nowe buty. Może być trudna dla tych, którzy na co dzień karmią się filozofiami American Dream. Może denerwować tych, którzy uważają, że zawsze jest jakieś dobre i uczciwe wyjście. Może denerwować tych, którzy nie lubią użalania się nad sobą, tych, którzy uważają, że życiem powinna rządzić miłość do ludzi. Może denerwować wiele osób. I mnie też denerwowała wiele razy podczas lektury. Ale to nie zmienia faktu, że jest powieścią ciekawą, intrygującą, szarpiącą gdzieś od środka, zmuszającą do refleksji nad tym, jak wygląda moje życie i do podziękowania gdzieś tam sobie właśnie za to, że jest takie, a nie inne. Pozwala też "Wybrany" podjąć próbę zrozumienia motywacji, jakimi w życiu kierują się inni ludzie, spojrzeć na świat wielotunelowo.

Doskonale napisana, warta czasu i pieniędzy. Pani Sowińska pokazała "Wybranym" ogromny kunszt literacki, wielką wrażliwość i wiedzę na temat ludzkiej psychiki. Bardzo polecam!

A za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W Punkt.

Urszula Sowińska,

"Wybrany",

Wydawnictwo W Punkt,

Warszawa 2017,

302 s.



 

wtorek, 21 marca 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy