Blog > Komentarze do wpisu

"Prosto z ambony" Krzystofa Daukszewicza, recenzja.

Mam sentyment do pana Daukszewicza, wiecie? Z dzieciństwa jeszcze. Pamiętam pana w kapeluszu z piórkiem i to, że nieustannie rozbawiał spoglądających w szklany ekran telewizora rodziców i mojego świętej pamięci dziadka, Edwarda. Gdy podrosłam sympatia nie minęła. Innych polskich satyryków nie lubię. Nie bawią mnie, podobnie jak nie znoszę polskich kabaretów. Pan Daukszewicz jakoś tak mi w pamięć wszedł miło za dzieciaka, że zawsze słucham go z wielką życzliwością i sympatią.

Dlatego, gdy otrzymałam od Wydawnictwa Szelest propozycję, by zrecenzować zbiór felietonów "Prosto z ambony", zgodziłam się z radością. Dobry humor i trochę śmiechu przydaje się w każdych okolicznościach, prawda?

No i się uśmiałam. Pan Krzysztof Daukszewicz posiada tę ginącą dziś umiejętność wywoływania śmiechu w odbiorcy z wielką klasą i kulturą. "Prosto z ambony" to zbiór jego felietonów, które ukazały się na łamach miesięcznika "Łowiec polski" w latach 2007-2016. Krótkie, humorystyczne obrazy Polski, świata, ludzi i zwierząt, które - jak dowodzi pan Daukszewicz, wcale od ludzi się tak bardzo nie różnią. 

Autor nie sili się na humor, nie podkręca rzeczywistości do jakichś kosmicznie nieprawdopodobnych granic. Pisze o tym, czego był świadkiem, w czym brał udział, co zaobserwował. Jest w tym niesamowita kultura i szacunek do wszystkiego (nawet do Ojca Dyrektora), a żart jest zawsze smaczny i elegancki. Przede wszystkim jednak te anegdoty potęgują we mnie poczucie, że żyję w pozytywnym świecie, wbrew staraniom rządu ;) Że ten świat nieustannie może mnie zadziwiać, ciekawić i wzruszać.

Sam autor pokazał w felietonach wielką miłość do ludzi, do zwierząt, do natury. Skutkiem ubocznym przeczytania był nie tylko ból brzucha ze śmiechu, ale i większa uważność na zwierzęta, na zmieniającą się dookoła mnie Matkę Naturę, a wreszcie takie gdzieś tam w środku poczucie ciepła na myśl o tym, że mam szczęśliwą rodzinę i piękny, pełen książek dom.

Bardzo pozytywny zestaw niefrasobliwych, choć zahaczających o ważne dylematy współczesnego człowieka fraszek o życiu. Bohaterów spotykamy w "Prosto z ambony" różnych. Jedni chodzą na dwóch nogach, inni na czterech, czy nawet ośmiu, jeszcze inni słaniają się, próbując gdzieś dotrzeć na jedynych dwóch. Kolorowy to zbiór i wyczułam ogromną serdeczność i tolerancję autora do świata i człowieka. Jakże miło było poddać się temu nastrojowi serdeczności!

I jeszcze jedna rzecz: ileż tu dowcipów! Ile przypadków do wykorzystania podczas szkoleń, gdy nie ma się pomysłu na wstępnego lodołamacza. Ile historii do przeanalizowania na zajęciach z języka polskiego, jakie prowadzę dla cudzoziemców!

Pozytywne, mądre, napisane z klasą, ale i z przymrużeniem oka wobec tej naszej trudnej czasem, polskiej rzeczywistości. Doskonałe na prezent dla zestresowanych, doskonałe, by odpocząć, pośmiać się zdrowo, ale bez chamskiego wyśmiewania. Dla kochających las i zwierzęta, dla serdecznych wobec ludzi. Dla tych, co lubią smaczny żart i dla tych, co chcą po prostu odpocząć od tego, co serwują nam wiecznie straszące nas media.

Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szelest.

Więcej książek znajdziecie na stronie Wydawnictwa!

Krzysztof Daukszewicz,

"Prosto z ambony",

Wydawnictwo Szelest,

Warszawa 2016,

s. 230.

wtorek, 21 marca 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

  • MARGARET ATWOOD "OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ" - RECENZJA

    Nie czytałam nigdy dotąd żadnej powieści pani Atwood, choć wiele moich koleżanek oraz moja siostra, które mieszkają poza Polską, znają ją od lat. Tak naprawdę,

  • JAROSŁAW RYBSKI - "WARKOT" - RECENZJA

    Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczy

  • JOE HILL "STRAŻAK" - RECENZJA

    Jak większość z Was, Drodzy Czytelnicy, wie, mam bzika na punkcie Stephena Kinga. Chyba więc oczywiste jest, że fiksacja ta zaczęła obejmować także jego synów,