Blog > Komentarze do wpisu

ANDRZEJ PILIPIUK - "KONAN DESTYLATOR", RECENZJA

Andrzej Pilipiuk jest dla mnie mistrzem wśród polskich pisarzy. Pierwszym twórcą literackim od czasów Fredry, który potrafi autentycznie rozbawić do łez. Kiedy jadę autobusem lub tramwajem i widzę, że ktoś na cały głos zaśmiewa się, nie zważając na współpasażerów, jestem gotowa dać sobie uciąć obie ręce, że właśnie czyta Pilipiuka.

"Konan Destylator" to kolejny, najnowszy tom przygód wspaniałego Jakuba Wędrowycza. Dostałam w prezencie od ukochanej Księgarni Tania Książka.

O ile amerykańscy superbohaterowie po pewnym czasie nam się nudzą, lub zwyczajnie z nich wyrastamy, o tyle Jakub Wędrowycz jest jak dobre wino - wcale się nie starzeje i nie nudzi, a smak nadal zaspokaja czytelnika. Z resztą, wszystkich tych wymuskanych amerykańskich bohaterów, to albo Wędrowycz by zapił na śmierć, albo zdmuchnął z powierzchni ziemi jednym ciosem.

Owszem, znam "Daredevilla", zaczytywałam się w komiksach o Batmanie, doskonale pamiętam super wystylizowanego Supermana. Tyle, że to już mi się znudziło. No ile można wałkować ten sam motyw. Amerykańscy superbohaterowie są jak kurczak podawany w wietnamskim barze, czyli to samo na sto sposobów, ale nadal to samo. Wędrowycz nie nudzi. W tej swojej fikcyjności jest bardziej prawdziwy, niż silący się na normalnych ludzi superbohaterowie Marvella. 

Wędrowycz ma nadnaturalne moce. Ale zyskał je tylko dzięki bimbrowi, spożywanemu jak najczęściej, czyli na śniadanie, obiad i kolację, a także dzięki nadprzeciętnej inteligencji, co w Polsce nie jest akurat dużym wyczynem, zważywszy na bohaterów, z którymi Jakub - mniej lub bardziej chcący - się spotyka.

Jego celem jest przede wszystkim utrzymanie spokoju i porządku we własnej wiosce. Niejeden raz jednak przyszło mu ratować cały świat. Jakub wyjątkowo ceni sobie spokój. Wypić, zjeść, dać po mordzie któremuś z odwiecznych wrogów, Bardaków. Kpi ze wszystkich, którzy próbują udawać lepszych, mądrzejszych i silniejszych od innych. Poczucie pokory przywraca w śmiałkach jednym ciosem. To wystarczy. Jakub już się nawalczył w życiu. Carat, obie wojny światowe, komuna, demokracja. Teraz marzy już tylko o spokoju. Ale cóż zrobić, kiedy cały czas ktoś na niego nasyła nowe kłopoty, albo prosi go o pomoc w walce z jakimś złem? Zombie, Samara, wampiry, wilkołaki, policja, milicja, carat, ekozieloni, skini, subkultury różne, dziennikarze wszelkiej maści. Więc Wędrowycz wciąż musi coś robić. 

Opowiadania są dynamiczne i po prostu świetne. Pilipiuk genialnie bawi się historią, bawi się mitami polskiej i zagranicznej kultury. Poznamy zatem w "Konanie Destylatorze" zupełnie nową odsłonę Akademii Pana Kleksa, nowe oblicze słynnego Conana, będziemy podróżować w czasie z Jakubem i Semenem, rozprawimy się z ninją, z Bardakami, z zombie. Dużo tego. Ubaw nieziemski. Poprawa humoru gwarantowana!

Polecam serdecznie!

Swój egzemplarz otrzymałam do recenzji od Księgarni Tania Książka.

Andrzej Pilipiuk,

"Konan Destylator",

Fabryka Słów,

Lublin 2016,

s.404.

POLECAM WAM WIĘCEJ BESTSELLERÓW OD NAJLEPSZEJ NA RYNKU KSIĘGARNI TANIA KSIĄŻKA!

Zapraszam także na swoją stronę na Facebooku, gdzie zobaczycie pierwszą w tym roku video-recenzję opowiadań o Wędrowyczu!

wtorek, 07 marca 2017, dobrycoach
http://wcr.edu.pl/

Polecane wpisy

  • MARGARET ATWOOD "OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ" - RECENZJA

    Nie czytałam nigdy dotąd żadnej powieści pani Atwood, choć wiele moich koleżanek oraz moja siostra, które mieszkają poza Polską, znają ją od lat. Tak naprawdę,

  • JAROSŁAW RYBSKI - "WARKOT" - RECENZJA

    Mniej więcej po dwudziestu stronach tej książki wpisała w Google frazę "Andrzej Pilipiuk pisze pod pseudonimem". W połowie zaczęłam lustrować autora, czy rzeczy

  • JOE HILL "STRAŻAK" - RECENZJA

    Jak większość z Was, Drodzy Czytelnicy, wie, mam bzika na punkcie Stephena Kinga. Chyba więc oczywiste jest, że fiksacja ta zaczęła obejmować także jego synów,