Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

„Tajemnica domu Helclów” – Maryla Szymiczkowa

dobrycoach
Maryla Szymiczkowa to postać stworzona przez znakomitego pisarza, Jacka Dehnela oraz Piotra Tarczyńskiego, historyka i Krakusa. Pyszna lektura, literacka zagadka tego roku – tak powieść tę określają krytycy literaccy. A przecież, jak wiemy, kryminał polski ma się dobrze i konkurencja ogromna.

Co wyróżnia „Tajemnicę domu Helclów”? Przecież kryminały retro znamy, znamy. Jest Wroński, jest Krajewski… Przeczytałam jednym tchem. Ta powieść to kryminał, który jednocześnie puszcza do czytelnika oko. Jest grą, która wciąga i jednocześnie najpoważniej oddającą język epoki i styl komunikacji powieścią – wehikułem czasu.

Kraków, XIX wiek. Życie towarzyskie i społeczne miasta odtworzone zostało w tej powieści tak szczegółowo i precyzyjnie, że – gdybym dostała tę książkę bez informacji od wydawcy, że jest to projekt z XXI wieku, byłabym skłonna nabrać się na to, że Maryla Szymiczkowa naprawdę ją napisała w czasach jej współczesnych. Ten Kraków dobrze znamy – mieszczaństwo ze swymi zaletami i wadami (których tu więcej), koneksje, konwenanse. Towarzyskie układy, drobne niemoralności. Coś tu z Dulskich. I coś z nas, współczesnych. Świetna panorama społeczności XIX wieku. Naszła mnie refleksja, czy autorzy celowo tu nie zmuszają nas (mimo, że kryminał przecież!) do spojrzenia na te podwójne moralności, jak w lustro. Coś na zasadzie: czas płynie, a my wciąż tacy sami, jak sto lat wcześniej. Ale to taka poboczna refleksja, która gdzieś tam mnie naszła.

I w tym Krakowie ona, profesorowa Szczupaczyńska. Znudzona życiem i samą sobą polska Panna Marple. Opinie o „Tajemnicy domu Helclów” kiepskie, jeśli chodzi o wątek kryminalny. Że profesorowa inteligencją nie grzeszy, że ma nudne życie i się bierze za rozwiązanie zagadki kryminalnej. Że pani Dulska, więc nie pasuje tu fakt, że udaje jej się tajemnicę domu Helclów rozwiązać. Z żadną z tych negatywnych opinii się nie zgadzam. „Tajemnica domu Helclów” to kryminał, pastiż. Utarło się w polskim fanie kryminałów, że zagadkę rozwiązać może tylko inteligentna nad wyraz, bystra i lubiąca dynamikę w życiu osoba. I ten tendencyjny czytelnik teraz ma pretensje. To fajnie, pomyślałabym, jako autor. To znaczy, że puszczenie oka, pastiż, wyszły! Bo profesor Szczupaczyńska łamie zasady polskiego kryminału. Bliżej jej do starych, dobrych bohaterów z powieści Chmielewskiej, niż do Szackiego.

Do Chmielewskiej zbliża także humor. Pozwolę sobie przytoczyć fragment: „Mordowanie kucharek w czasach, kiedy tak trudno o dobrą służbę z prawdziwego zdarzenia, kiedy do pracy zgłaszają się same garkotłuki, nieumiejące odróżnić szparaga od sznurka, wydawało się Szczupaczyńskiej nie tylko zbrodnią, ale i aktem oburzającego marnotrawstwa” (s.97). Autorzy zwodzą, prowadząc przez panoramę miasta, przez grzeszki jego mieszkańców. Zbrodnia nie stoi tu na pierwszym planie. Zbrodnia jest okazją do literackiej zabawy czytelnikiem. I mi to odpowiada! Mamy świetnie kryminały, zagadki i zbrodnie. Kurczę, czas zrobić miejsce i takim projektom, jak Maryla Szymiczkowa. Ja dałam się wciągnąć, poprowadzić za rękę. Poddałam się z zainteresowaniem autorom, czekając, co dalej. I zakończyłam tę zabawę w kryminalny retro Kraków z poczuciem satysfakcji. Mam wrażenie, że negatywne opinie książka ta dostała od tych, którzy przyzwyczaili się do nurtu kryminałów wartkich, oszczędnych w socjologię, za to bogatych w akcję. Jeszcze raz podkreślę: dla „Tajemnicy domu Helclów” też powinno się znaleźć zasłużone miejsce na półce polskiej powieści kryminalnej XXI wieku! Ja przeniosłam się w czasie, zrelaksowałam, podejrzałam życie sprzed ponad stu lat, odbyłam wycieczkę po Krakowie, uśmiałam się, odpoczęłam. Czegóż chcieć więcej od powieści?

Polecam!

Wydawnictwo Znak litera nova

Kraków 2015

str. 283.

Książkę do recenzji otrzymałam, dzięki uprzejmości TANIA KSIĄŻKA.



© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci