Menu

COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI

Agata Sosnowska, pisarka, szkoleniowiec, polonistka, studentka psychologii w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Prywatnie domatorka, zakochana w swojej rodzinie, wielbicielka książek i fanatyczka seriali. Uczy polskiego, pracuje nad thrillerem, pija kraftowe piwa, cuduje z daniami wegetariańskimi i robi wszystko, by życie jej i jej bliskich było pełne uśmiechu. Tu znajdziesz Agatowe rady, co czytać, co obejrzeć, ale i sporo refleksji nad życiem, gdzieś między jedną recenzją, a drugą. Zapraszam. Rozgość się u mnie.

TO PRZERAŻAJĄCE!

dobrycoach
Zmierzanie się z własnymi lękami to nie lada wyczyn i świadectwo ogromnej dojrzałości. Oczywiście, nie mówię tu o wychylaniu się za barierkę w zoo, za którą czyha na nas niedźwiedź brunatny, w dodatku bardzo głodny, albo wzięcie z bara, mijającego nas na ulicy dresiarza. O lękach pisać można dużo, Polacy z posiadania lęków a nawet pełnego fetyszyzmu pielęgnowania ich słyną. Lękamy się wielu rzeczy. Obecnie raka trzustki, bo aktorka ze "Złotopolskich" na niego zmarła, więc temat stał się od dwóch dni modny. Lękamy się odebrania dzieciom dzieciństwa, więc każemy im rzuć smoczki i ssać cyca do trzeciego roku życia. Lękamy się, że mąż na Tinderze poznał inną babkę, bo my jesteśmy za grube ostatnio. Lękamy się, że szef, że euro, że Putin. Jakby tak popatrzeć na życie codzienne, to często zdarza się, że więcej w nim lęków, niż pewności i spokoju. Biorąc pod uwagę fakt, że krajem naszym trzęsą goście ze Średniowiecza w sutannach (którzy obecnie promują postawę nicnierobienia w domostwach przez przedstawicieli płci męskiej), goście w gazetach i goście w telewizorze, trudno się tym lękom oprzeć.

Czy robiłeś sobie kiedyś ćwiczenia liczenia lęków dziennych? Jeśli nie, to zachęcam Cię do tego. Najlepiej, jakbyś nosił ze sobą słoiczek i powycinane karteluszki. Potrzebny Ci też będzie długopis. Ja wiem, że może dziwnie wyglądać, że na ulicy do jakiegoś słoiczka, czy pudełeczka, puzderka vel naczynka wkładasz zabazgrane kartki, jednak niewiele mnie "co ludzie pomyślą" obchodziło, jeśli chodzi o kwestie mojego rozwoju i samopoznania. Ciebie też zachęcam do takiej postawy. Zatem za każdym razem, kiedy lęk się jakiś pojawi, zapisz go na kartce: Czego się boję? Co mi to robi? Co się ze mną dzieje? Jak to na mnie wpływa? Do czego to prowadzi? Zachęcam Cię do tego, żebyś na koniec dnia podliczył swoje lęki i zobaczył, ile ich w ciągu dnia Cię dogania. Zastanów się, jaki długofalowy skutek mogą one mieć. Jak przekładają się na Twoje działania, poglądy, postawy, relacje z innymi, myśli i uczucia. Do czego prowadzą w krótkim czasie, a do czego w dłuższym? Jakie pozytywne aspekty, a jakie negatywne aspekty tych lęków dostrzegasz? Poczucie lęku wpływa na nas BARDZO. Warto zdiagnozować sobie od czasu, do czasu, ile lęku w lęku i lęku w Tobie. Być może to, co początkowo lękiem nazywasz, wcale nim nie jest? Być może to tylko przyzwyczajenie, a tak naprawdę lęk mylisz z podnieceniem lub oczekiwaniem? Zdiagnozuj, co w Tobie siedzi, żeby żyło Ci się łatwiej. Wierzę, że wszystkie nasze choroby biorą się z lęku lub nienawiści. Po co Ci one, skoro chcesz być zdrowy, wolny i szczęśliwy?

We mnie lęk budzi fakt, że będę matką. Każdego dnia lęki wychodzą z kąta. Lękam się, czy będę w stanie pokochać dziecko, jeśli nie będzie chłopcem (nie lubię dziewczynek). Lękam się, czy urodzi się zdrowe (całe życie sobie powtarzałam, że chore dziecko zostawię w szpitalu). Lękam się kontaktu z innymi matkami - wronami piaskownicowymi, co siedzą i skrzeczą, wciąż dopatrując się w innych ludziach chęci zrobienia krzywdy swojej pociesze. Lękam się tego, że nagle przestanę być kobietą, bo będę tylko matką. Że zapomnę o tym, że najpierw jestem ja, a później są inni ludzie. Lękam się tego, że się starzeję. Lękam się, że już nigdy nie będzie tak wolnościowo i rozkosznie. Lękam się, że będę gruba. Cholernie dużo tych lęków. Lękam się też, że moi klienci sobie pójdą, bo kto by chciał mieć coacha z mlekiem u cyca? 

Codziennie te lęki towarzyszą mi rano, w dzień i wieczorem. W przychodni u lekarza babka wyjmuje cyc i karmi dziecko. Jakby ten cyc był butelką, przedmiotem jakimś. Jakby fakt, że jest matką wykluczał już resztę - kobiecość, seksualność. Tego odarcia cyca z seksualności lękam się najbardziej. Bardziej chyba, niż perspektywy noszenia wielkich gaci, które to wszystkie znane mi kobiety po urodzeniu dziecka noszą, jakby weszły nagle w wiek 60 plus.

Robię coś z tymi lękami. Zapisuję je. Często okazują się wynikać jedynie z moich fałszywych przekonań i uprzedzeń. Bo nie lubię polskich matek (och, tak, znam kilka wyjątków! zaledwie pięć koleżanek na cały tabun, budzi moją sympatię!!!!! I uwielbiam ich dzieci, choć znam je w większości tylko z Facebooka). Zapisuję te lęki i przerabiam je. W ten sposób poznaję siebie taką, jakiej siebie jeszcze nie znałam. Zrzucam jakieś skorupy, na nowo definiuję to, co lubię, a to, czego nie znoszę. 

Spotkanie z lękami bywa przerażające, odpychające jest zaś na pewno. Zawsze jednak owocne. A ja lubię spać lekko, teraz jest mi to wyjątkowo potrzebne.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • centrumperspektywa

    Nie widzę tu rozróżnienia pomiędzy normalnym strachem, niepewnością a lękiem.
    Nie zgadzam się z takimi uogólnieniami" Polacy z posiadania lęków a nawet pełnego fetyszyzmu pielęgnowania ich słyną."

  • dobrycoach

    I widzieć takiego rozróżnienia Pan, czy też Pani nie będzie, gdyż (polecam ponowną lekturę - tym razem ze zrozumieniem) tekst jest poświęcony lękowi. Jeśli poszukuje Pan wiedzy encyklopedycznej na temat rozróżnienia pojęć, zapraszam do lektury tekstów specjalistycznych, jakich pełno w każdej bibliotece. Nikt nie każe się także Panu, czy też Pani zgadzać ze mną. Komentarze, które nie zawierają żadnej argumentacji, a są jedynie hejtowaniem dla zasady, zamieszczam jedynie z uczciwości wobec moich czytelników i przyzwoitości, jednak nie zamierzam się do nich odnosić (bo do czego?). Jeśli będzie Pan/Pani miał/a ochotę na zamieszczanie jakiejkolwiek argumentacji, z którą można wejść w dysputę, chętnie zapoznam się z Pańskim punktem widzenia i rozsądnie odpowiem. Póki co, widzę hejt dla hejtu, pewnie z frustracji jakichś wynikający ;)

© COACHA ZAPISKI, CZYLI WARSZTATY Z CODZIENNOŚCI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci